Kolumbia – Dzień 761

Podobno w Polsce dzieją się rzeczy niesłychane… Nie wiem co o tym sądzić do końca, bo chyba ludziom u władzy tam rozum odjęło… Oczywiście, że niektórzy boja się że wirus ich zaatakuje i będą chorzy. Jednak straszenie i zamykanie kolejnych miejsc publicznych to słabe rozwiązanie chyba… Nie wspominam o polityce, bo to już całkiem inna bajka…

My pomimo tego całego zamieszania w Polsce i Europie, patrzymy nieco inaczej na sytuację.

Kolumbia – Dzień 755

Sobota. Pracowicie. Krzysiek zmienia linkę otwierania maski, bo miesiąc temu się urwała (przerwała) od korozji która weszła jeszcze na plaży. Ja pracuje nad tekstami, rano tradycyjnie ćwiczenia, wzmacnianie mięśni brzucha i kręgosłupa, takie tam … Potem koktajl z awokado obowiązkowo. Trochę nie sezon na te owoce i są droższe niż normalnie, ale za 4 tysiące peso jeszcze można kupić duży owoc.

Kolumbia – Dzień 754

Przed weekendem należy trochę odpocząć, więc zorganizowaliśmy wyjście na plaże. A jak pamiętacie nie jest to takie proste w Kolumbii. Wciąż trzeba sie rejestrować na specjalnej stronie w internecie. Zatem znaleźliśmy wolny termin i około 10 poszliśmy sie trochę ochłodzić…

Jednak droga na plaże to jakieś 10 – 15 minut spaceru, a na ulicy w słońcu piecze straszliwie.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube