Boliwia – Dzień 245

Dzień dwieście czterdziesty piąty 26.05.2019

Rano budzimy się nieco zmarznięci. Nie włączamy ogrzewania postojowego, ponieważ mamy przekonanie, ze i tak wyłączy się z błędem. Nad ranem temperatura oscylowało około 5 stopni. Ale gdy tylko wzeszło słońce, zrobiło się całkiem przyjemnie, prawie 10 stopni…

Słońce przepięknie oświetlało zbocze, które wybraliśmy sobie na dziki nocleg.

Boliwia – Dzień 244

Dzień dwieście czterdziesty czwarty 25.05.2019

Będziemy się powtarzać, ale Boliwia zachwyca. Góry i widoki górskie, przepaście, szczyty spowite lekko chmurami, błękitne niebo dziś szczególnie i ciepła, piękna pogoda. Odwiedzamy dziś rynek w Yhutupampa. Niewielka wioska, w której pełno ludzi, bo sobota, wiec z okolicznych wiosek wszyscy zjechali, by sprzedawać mydło i powidło.

Boliwia – Dzień 242

Dzień dwieście czterdziesty drugi 23.05.2019

Poranek zastaje nas w mglistej i lekko deszczowej aurze, liczyliśmy że wczorajsza pogoda się trochę odmieni, jednak nie. Ruszamy do La Higuera, do której zostało nam 30 km. Droga jest najprawdopodobniej otoczona przepaściami, jednak niewiele widać, bo jedziemy prawie w chmurach, z których popaduje niewielki, ale bardzo regularny kapuśniaczek.

Boliwia – Dzień 241

Dzień dwieście czterdziesty pierwszy 22.05.2019

Wyjeżdżamy o 10.00. W dowodzie wdzięczności za przetrzymanie nas dwa tygodnie w super warunkach, sprzątamy apartament. W pocie czoła. Zmywamy, pucujemy i glansujemy… Frank jak zwykle punktualny, Roksana nadspodziewanie również…

To naprawdę wspaniali ludzie i jesteśmy wdzięczni, że mogliśmy u nich spędzić trochę czasu, korzystając z gościnności, z rad i wskazówek, które pozwolą nam bezpiecznie ruszyć w dalszą drogę..

Boliwia – Dzień 239

Dzień dwieście trzydziesty dziewiąty 20.05.2019

Dzis znowu idziemy do szpitala, na kontrolę, bo angina nie chce przejść. Dzwoniła Emilka i trochę mnie uspokoiła. Nie jesteśmy już tacy młodzi i nie goi się tak jak na psie… chociaż akurat psa przykład nie jest dziś dobry bo pies, który jest w domu Franka jest po jakiejś nieudanej kastracji i słabo mu się goi…

Jedziemy taksówką jak zawsze.

Boliwia – Dzień 237

Dzień dwieście trzydziesty siódmy 18.05.2019

Trochę odpoczywamy trochę Krzysiek leży w łóżku. Nie ma lekko trzeba czekać.

Na szczęście dotarła  nasza karta płatnicza. No tanio nie było… Ale się udało i teraz będziemy robić próbę, czy karta zadziała w bankomacie. Jest jeden ( o którym wiemy) bank Merkantil, w którego bankomatach można wypłacać dolary.

Boliwia – Dzień 236

Dzień dwieście trzydziesty szósty 17.05.2019

Robię kolejną próbę jazdy do Betanzos. Tym razem wsiadam do busa, tuż na rogu ulicy, gdzie mieszkamy. To terminal autobusowy. Dosyć duży. Czekam około 40 minut, aż uzbierają się wszyscy. Bus nie może jechac pusty… albo półpusty…

Na szczeście obok mnie siedzi młoda para z małym dzieckiem.