Kategoria: Podróże

Przez Atlantyk/powrót – dwieście trzydziesty dzień wyprawy

angielska mgła...

angielska mgła...

Tilbury to niewielki port w Anglii. Raczej nie zapowiada się, żebyśmy wyszli na ląd. Szybki rozładunek, załadunek i ruszamy dalej. Załoga całą noc pracowała. Ciężka jest praca marynarza…

Co prawda nikt nas nawet nie zapytał, czy chcemy wysiąść i przejść się na miasto, a my sami też nie wyszliśmy z takim zapytaniem do kapitana.

Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwudziesty siódmy dzień wyprawy

at_24

Witamy w Europie. Co prawda jesteśmy już na wysokości Portugalii, ale jakoś dziwnie chłodno jest cały czas. Czy oby na pewno jest lato w na Starym Kontynencie?

Dziś po południu znowu   był alarm ćwiczebny. O 16.00 zabrzmiał alarm (trzy krótkie i jeden długi sygnał) ubraliśmy więc kamizelki, kaski i wzięliśmy ze sobą worki z piankami ochronnymi i ruszyliśmy na górny pokład do punktu zbiórki (muster stadion).

Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwudziesty czwarty i piąty dzień wyprawy

SONY DSC

Dziś niestety chief mate zakomunikował nas smutną wiadomość. Musimy się przenieść do kabiny bez okna. Wkrótce, w Tilbury, będą wsiadać pasażerowie, więc trzeba będzie im udostępnić kabinę, którą, trochę bezpodstawnie zajęliśmy. Jutro zatem z samego rana przeprowadzka do „nowej” kabiny.

Wieczorem kucharz przygotował pyszne barbeque, wołowinę, wieprzowinę i kurczaka.

Napisz do nas
Facebook
YouTube