Archiwum: Grudzień 2013

Przez Atlantyk – dwunasty dzień wyprawy

Mój przyjaciel - kucharz Salvadore

Mój przyjaciel - kucharz Salvadore

Siedzimy w średniej wielkości pomieszczeniu, które nazywamy świetlicą. W zasadzie są wszyscy oprócz Livii. Livia chora. Na sea sick (chorobę morską). Od 3 dni nie wychodzi z kabiny, a kabinę ma podłą, bo bez okna i z piętowym łóżkiem. To taka kabina za którą my zapłaciliśmy, ta najtańsza, ale summa summarum dali nam z oknem.

Przez Atlantyk – siódmy dzień wyprawy

Kontrola bezpieczeństwa przed wjazdem do portu

Kontrola bezpieczeństwa przed wjazdem do portu

Dzisiaj pobudka o 6.15. Pełni nerwowego oczekiwania (pewnie powinnam napisać: „podniecenia przed wyprawą”) umyliśmy się, wypiliśmy kawę, pożegnaliśmy się z Grażyną, Anią i Kubą. Zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy pakowanie motocykli. Niby proste, ale skomplikowane. Tym bardziej po dosyć długiej przerwie. Dwie sakwy po boku, worek, plecak, tankbag.

Hamburg – szósty dzień wyprawy

Port w Hamburgu. W tle - Grande Amburgo - nasz dom na najbliższe 4 tygodnie.

Port w Hamburgu. W tle - Grande Amburgo - nasz dom na najbliższe 4 tygodnie.

Wpłynął. Pojechaliśmy dziś do portu go zobaczyć. Jest! jest piękny. Wielki. Ma napis Grimaldi Lines i mniejszy – Grande Hamburgo a poniżej Palermo. Nie jest nawet tak zardzewiały, jak mówi Grażyna.  Jego imponująca wielkość pozwala miec nadzieję, że nie będzie fruwał tak na falach i nie będzie nas zmuszać do karmienia Netuna.

Hamburg – piąty dzień wyprawy

Jak napiszę, że znowu pijemy Glühwein’a to będzie straszne. Ale obiecałam mężowi, że już jutro nie będę, żeby na poniedziałek być w formie, kiedy to o 9.00 rano wyjedziemy do portu. W każdym razie nie poprawiamy żadnym innym mocniejszym alkoholem. I zagryzamy kopytkami, bo ziemniaki z wczoraj zostały.

Hamburg – czwarty dzień wyprawy

Grażyna i Sławek . Popijamy :)

Grażyna i Sławek . Popijamy :)

Nadszedł wyczekiwany dzień. Wieczorem poszliśmy na St. Pauli. Dzielnica ta słynie z czerwonych okien, które jak wszyscy dorośli wiedzą, oznaczają dostępność do kobiet lekkich obyczajów. My oczywiście także chcieliśmy zobaczyć tą dzielnice. Nasi gospodarze zaprowadzili nas tu. Główna ulica przypomina trochę okolicę Moulin Rouge w Paryżu.

Hamburg – trzeci dzień wyprawy

Ratusz w Hamburgu

Ratusz w Hamburgu

Trzeci dzień u rodziny. Po wczorajszych zakupach zrobionych przez naszych gospodarzy w polskim sklepie, gotujemy obiadek. W menu na dziś są pierogi. Ruskie i na słodko z twarogiem. Staramy się jak możemy, aby wyszły dobre i chociaż trochę przybliżyły smaki znane z Polski…  Po południu jedziemy na miasto.

Napisz do nas
Facebook
YouTube