Archiwum: Styczeń 2014

Argentyna – czterdziesty czwarty dzień wyprawy

Liliana  i pyszne asado

Liliana i pyszne asado

Argentyna marzyła nam się od dawna. Ogromne przestrzenie Patagonii, przepyszna wołowina, cudowne krajobrazy i wielobarwność natury. To kraj prawie rajski, gdyby nie to, że galopuje inflacja, gospodarka upada a dolara wymieniać trzeba na czarnym rynku. To znaczy nie trzeba, ale różnica pomiędzy kursem bankowym, a czarnorynkowym jest dwukrotna.

Urugwaj – czterdziesty czwarty dzień wyprawy

Mapa przygotowana przez Horacio

Mapa przygotowana przez Horacio

No to jesteśmy w Argentynie. A było ciężko dojechać. Oj ciężko. Po pierwsze wczoraj tak lało, że myśleliśmy że taka trzydniówka się zaczęła. Przechodził ostry front po upalny i lało tak, że poprawiać nie trzeba było. Wykorzystaliśmy przerwę w padaniu i wyruszyliśmy, czule żegnając się z Eleną i Horacio, którzy jeszcze nam towarzyszyli do głównej drogi prowadzącej do granicy.

Urugwaj – czterdziesty dzień wyprawy

Cleusa jest fanką brazylijskiego futbolu.

Cleusa jest fanką brazylijskiego futbolu.

Dziś na śniadanie zostaliśmy zaproszeni do Mamy Martina – Cleusa Oliveira de Souza jest Brazylijką, wobec tego jest ogromną fanką futbolu. Brazylijskiego rzecz jasna. Śniadanie przygotowane zostało na styl brazylijski – arbuzy, melony, banany, winogrona, brzoskwinie. Tyle z owoców. Do tego marmolada truskawkowa, żółty ser i szynka.

Urugwaj – czterdziesty drugi dzień wyprawy

Kuchenka od tatusia przydaje się bardzo...

Kuchenka od tatusia przydaje się bardzo...

Dzień zapowiadał się dziś bardzo dobrze, wstaliśmy rano wyspani, wypoczęli. Kłopoty zaczęły się już przy śniadaniu – kupiliśmy wczoraj płatki do mleka., Niestety. Okazało się że pełno w nich robaczków dziwnych. Różnych. Pierwszy kłopot. Zaczęliśmy się pakować, żeby zgodnie z planem przekroczyć granicę z Argentyną.

Urugwaj – czterdziesty pierwszy dzień wyprawy

Plac w Colonia del Sacramento

Plac w Colonia del Sacramento

Wczesnym rankiem wyjechaliśmy z Montevideo. Wstaliśmy o 6,30, prawie godzinę zajęło nam wystawienie motorów, zainstalowanie sakw, worków, plecaków, tankbagów (czy wspominałam już że mamy ZA DUŻO RZECZY?), i trochę przed wpół do  ósmej wyjechaliśmy do Colonia del Sacramento. Przejechaliśmy praktycznie bez zatrzymywania się 177 km, droga prosta, przeważnie dwupasmowa, choć trudno ją porównać do autostrad jakie znamy z Europy.

Urugwaj – trzydziesty dziewiąty dzień wyprawy

Konsumujemy pierogi z sałatką z pietruszki zielonej i buraków

Konsumujemy pierogi z sałatką z pietruszki zielonej i buraków

To nasz pierwszy dzień w Urugwaju. Pierwszy cały dzień w Ameryce Południowej. Noc minęła nam dobrze. Dostaliśmy od Martina wielki materac i miejsce na niego w części domu w której odbywają się nauki flamenco. Na całej ścianie jest ogromne lustro, tak jak przystało na profesjonalną salę do ćwiczeń.

Napisz do nas
Facebook
YouTube