Archiwum: Marzec 2014

Chile – sto drugi dzień wyprawy

SONY DSC

Rano budzi nas słońce.. wstaliśmy późno, bo słońce późno wyszło. Andy bowiem determinują widok na słońce i jego położenie względem ruchu Ziemi. Jedziemy dziś do Vina del mar. To pięknie położona miejscowość nad samym morzem. Poranek w Chile naszego pierwszego dnia ponownego pobytu w tym kraju, przychodził dużej niż zwykle, a to z powodu wysokich gór , które zasłaniały nam słońce.

Chile – sto pierwszy dzień wyprawy

Drugi raz w Chile. To był najbardziej stresujący wjazd, jaki sobie mogłam wyobrazić. Niby widziałam na mapie, że są jakieś serpentyny. Niby widziałam, że trzeba z 4300 m n.p.m. zjechać na przynajmniej 1000 m n.p.m. w ciągu 5-10 minut początkowego odcinka trzeba było zjechać najgorsze kilkanaście kilometrów w mojej „karierze motocyklowej” co prawda mój mąż mówi, ze to najpiękniejsza droga, którą jechał do tej pory na motorze, ale we mnie odezwał się z siłą wodospadu wielki lęk wysokości i przez prawie 10 minut nic się nie dało z nim zrobić.

Argentyna – sto pierwszy dzień wyprawy

Aconcagua lekko schowana po lewej, ten ośnieżony szczyt

Aconcagua lekko schowana po lewej, ten ośnieżony szczyt

Piękny i wyczerpujący dzień dzisiaj. Rano nastawiliśmy budzik na 7.00 pierwszy raz od długiego czasu. Bo generalnie wstajemy zwykle bez zegarka miedzy 8-9. Dziś jednak plan dnia zakładał wiele punktów, w tym przekroczenie granicy miedzy Argentyną a Chile. Postanowiliśmy więc wyjechać wcześniej.

Argentyna – setny dzień wyprawy

SONY DSC

Dopiero późnym popołudniem spostrzegliśmy, że dziś setny dzień podróży. A od rana zadecydowaliśmy, że dziś nic, ale to nic nie robimy. Co oczywiście nie jest prawdą. Pierzemy znowu pełno ciuchów, korzystając z tego, że jest piękna pogoda. Dodatkowo wysyłamy na tutejsze allegro, które się nazywa Mercadolibre, ogłoszenia dotyczące sprzedaży motocykli.

Argentyna – dziewięćdziesiąty dziewiąty dzień wyprawy

z motocyklistami z Kanady

z motocyklistami z Kanady

Dziś dzień prania i pobieżnego zwiedzania Mendozy. Najpierw rano zjedliśmy śniadanie. Nasze śniadanie nie są zbyt urozmaicone. Albo płatki kukurydziane z mlekiem, albo ryż na mleku, albo jajecznica. To tyle co nam do głowy przychodzi w warunkach kampingowych. Dziś kolej na jajecznicę z cebulką,rozkoszujemy się więc śniadaniem i po wcześniejszym upraniu kurtki motocyklowej ruszamy do miasta.

Argentyna – dziewięćdziesiąty ósmy dzień wyprawy

SONY DSC

Dziś dzień wytężonej pracy z samego rana. Pierzemy część naszej motocyklowej odzieży. Dziś na pierwszy ogień poszły spodnie. Wszystko jest tak brudne, że już po prostu nie możemy tak jeździć. To chyba nawet szkodliwe dla zdrowia!

Zdecydowaliśmy dziś jechać do bodegi, pooglądać „na żywo”, jak wygląda produkcja wina, a przy okazji coś podegustować.

Argentyna – dziewięćdziesiąty szósty dzień wyprawy

SONY DSC

Ranek nie był taki chłodny jak wczoraj. Jajecznica na cebulce to nasze dosyć standardowe śniadanko, w towarzystwie wyłaniającego się słońca. Postanowiliśmy po śniadaniu, że jednak jedziemy dalej, w kierunku Mendozy. Przy wyjeździe z Malarque tankujemy wszystkie dodatkowe zbiorniki, bo otrzymaliśmy informacje, że może być problem z następnym tankowaniem.

Argentyna – dziewięćdziesiąty czwarty dzień wyprawy

SONY DSC

Ledwo skończyliśmy wczoraj zmywać naczynia po naszym posiłku, a z nieba zaczeły kapać kropeli deszczu. Była to dopiero zapowiedź tego, co ma się rozpocząć. Po kilku chwilach zza wzrógrza błysnęło i deszcz przybrał na sile. Kolejne cztery godziny grzmiało i błyskało, a deszczu było tyle, że można mówić o istnej nawałnicy.

Napisz do nas
Facebook
YouTube