Archiwum: Kwiecień 2014

Argentyna – sto dwudziesty piąty dzień wyprawy

mar Chiquita po powodzi sprzed 20 lat..

mar Chiquita po powodzi sprzed 20 lat..

Dziś dzień pełen wypoczynku. w końcu jest niedziela. Wczoraj wypoczywaliśmy, a dziś to już w ogóle – pełne szaleństwo, spanie prawie do południa, spacerowanie po Miramar, obiadek, lody, spokój. Ogólny spokój. Nic nie trzeba robić, nigdzie się nie trzeba śpieszyć. I taki dzień kolejny, by już mieć taki przesyt odpoczynku, który był nam potrzebny.

Argentyna – sto dwudziesty czwarty dzień wyprawy

Mar Chiquita jesienią...

Mar Chiquita jesienią...

Obiecałam dziś Krzyśkowi, że nie będzie musiał dużo chodzić, że będzie odpoczywać. Rano wieje wielki wiatr. Słońce, ale w nagrodę dosyć mocno wieje. Jednak obecność „dużej wody” powoduje ten brak oporu dla wiatru, wobec tego zbiera on się z dosyć dużą siłą… idę połazić po ruinach wioski.

Argentyna – sto osiemnasty dzień wyprawy

u lekarza... pomiary ciśnienia i tętna...

u lekarza... pomiary ciśnienia i tętna...

Rano odpieram atak kolejnego nawrotu choroby. Po pysznym śniadaniu jakoś tak brak mi siły i decydujemy po małej dyskusji z moja żoną pójść do szpitala.  W końcu ja się słucham zawsze żony… 15 minut później, na drugim końcu miasta w nowym budynku szpitala, miła pielęgniarka działa kompleksowo: mierzy mi temperaturę, ciśnienie i puls.

Napisz do nas
Facebook
YouTube