Przez Atlantyk – trzynasty dzień wyprawy

SONY DSC

Dziś niedziela. Mój mąż nie wstał dziś na śniadanie. Mruczał, że yymm. Więc poszłam sama na śniadanie, pogoda dziś piękna. Jesteśmy blisko Gibraltaru,  jutro Wyspy Kanaryjskie.

Śniadanie jak zwykle. Czyli kawa i jakaś wędlina, słodkie bułeczki i sok. Niemiłosiernie rozwodniony  sok pomarańczowy.

Płyniemy. Pogoda piękna. Słońce odbija się na falach morza. Na korytarzach krząta się kapitan z załogą. Zdobią je bombkami i złotymi łańcuchami. Kapitan dodatkowo zarządził świąteczny nastrój przy pomocy muzyki okolicznościowej  (we wish you a marry christmas) z dvd.  Pomimo, że wigilia już pojutrze jakoś nie bardzo czujemy ten nastrój. Może to poprawiająca się z dnia na dzień pogoda, brak zamieszania z przedświątecznymi przygotowaniami to sprawiają. A może tak jesteśmy zaabsorbowani nową dla nas sytuacją. Ciekawe…

Nic się nie dzieje. Siedzimy prawie wszyscy pasażerowie razem w mesie.

Są dwa fotele, dwie miękkie kanapy, dwa stoliki z czterema krzesłami. Warcaby. Przykłady węzłów marynarskich na ścianach. I oczywiście choinka. Oprócz tego dosyć obszerna biblioteczka z pozycjami po francusku, holendersku, duńsku. Nic po hiszpańsku, angielsku i oczywiście żadnej pozycji po polsku. Gdybym wiedziała to bym coś wzięła i zostawiła dla przyszłych Polaków którzy będą płynąć Grande Amburgo…

SONY DSC

O lunchu jak i o kolacji nie można powiedzieć wiele nowego. Powoli przyzwyczajamy się do monotonii w menu. Nie ma co roztrząsać dlaczego tak jest. I tak nie mamy na to wpływu. Faktem jest jednak, że jedzenie kiedyś było lepsze na statku. Tak twierdzą francuzi, którzy odbyli podobny rejs kilka lat temu. Potwierdzają to również relacje i zdjęcia, które oglądaliśmy przed wyjazdem. Skupiamy się zatem na pozytywnych aspektach jakie niesie za sobą możliwość przeżycia takiego rejsu. Podczas rozmów poznajemy bliżej współpasażerów. Właściwie wszyscy oprócz nas mówią po francusku. Jest to główny język dominujący przy stole i podczas popołudniowej kawy w lounge. Kiedy zwracają się do nas przechodzą na angielski, ale  czasem się zapominają i dalej mówią po francusku. Śmieszne są te sytuacje.

Jutro robimy pranie… wreszcie jakaś akcja….

Napisz do nas
Facebook
YouTube