Argentyna – Dzień 108

sdr

sdr

Dzień sto ósmy 09.01.2019

Finalnie nie dojechaliśmy do Villa Regina, tylko zatrzymaliśmy się w Chichinales. Noc na stacji benzynowej YPF, ale cicho i spokojnie w nocy, choć Krzysiek mówił, że jakiś pociąg jechał, czy coś? Niemożliwe. W nocy chłodno (żeby nie powiedzieć, ze zimno), trzęsę się pod kołdrą, ale tak się przytulam do męża, że 6:30 postanawia wstać i ruszyć w dalszą drogę.

sdr

sdr

Przed nami wiele kilometrów, chcemy dotrzeć w okolice San Martin de los Andes. Jedziemy, jedziemy i jedziemy. Dojeżdżamy do Neuqen. Spore miasto, kupujemy warzywa i w południe jemy śniadanie – jajecznica ze szczypiorkiem. Wcześniej jeszcze przed Neuqen mijamy rozległe sady brzoskwiniowe  i gruszkowe. Pewnie też inne owoce są, na pewno czereśnie, bo przydrożny sprzedawca wciska nam kilogram. Nie oponuję zbyt wiele.

IMG_0887

Z Neuqen kierujemy się na Zapalę, a stamtąd postanawiamy zboczyć nieco z Ruta 40 (drogi krajowej nr 40) i zobaczyć Lagunę Blanca (droga nr 46). Kolejny raz przekonujemy się, że warto czasem zboczyć z głównej drogi.

dav

A i tak na marginesie, to wujek Google czasem nie pokazuje wszystkich tras, bo z 46 nie jedziemy na Alumine, tylko na Las Coloradas. Widoki piękne, góry, trawy, krowy, konie, barany i inne okoliczności natury.

IMG_0954

Pięknie dookoła, ale wyraźnie temperatura spada, trzeba zacząć się dogrzewać webastem a do tego wszystkiego zaczyna padać deszcz ze śniegiem. W oddali widzimy szczyty gór, które ośnieżone są wyraźnie.

IMG_0925

Dojeżdżamy wieczorem do Junin de Los Andes, gotujemy spaghetti i zasypiamy kamiennym snem. Tuż nad rzeką. Wieczorem prognozy mówią o spadku temperatury poniżej zera… zobaczymy…

IMG_0936

Napisz do nas
Facebook
YouTube