Wszystkie wpisy, których autorem jest gsk

Kolumbia – Dzień 614

Dzień sześćset czternasty- 29.05.2020

Dziś znowu pracowity dzień. Powoli wchodzimy w rytm pracy. Pojawiają się jakieś nowe, niewielkie (a nawet malutkie) zlecenia na pisanie tekstów, także coś tam działamy. Popołudnia mijają szybko, ranki jeszcze szybciej. Nie wiemy co się dzieje, ale każdego dnia, zwłaszcza wieczorem, mamy wrażenie, że czas zasuwa jak szalony, jak dziki.

Kolumbia – Dzień 613

Dzień sześćset trzynasty – 28.05.2020

Dziś zacznę od tego, że pierwszy raz w ciągu naszego pobytu w Santa Marta spadł deszcz. I to nie taki zwykły deszcz, tylko jak przystało na prawdziwe tropiki ogromna, totalna ulewa. Wystarczyło kilkanaście minut od kiedy z nieba spadły pierwsze krople, żeby widoczność spadła do kilkudziesięciu metrów.

Kolumbia – Dzień 610

Dzień sześćset dziesiąty – 25.05.2020

Technologia rządzi światem i ami chyba całkowicie i uzależnieni jesteśmy od niej totalnie! Taki mały przykład z wczoraj. Jakoś trochę po południu znowu nam zaczął szwankować internet. Tym razem chyba żeby nas za bardzo nie wkurzać tak od razu, najpierw nasze telefony miały problem z połączeniem się z siecią w mieszkaniu.

Kolumbia – Dzień 609

Dzień sześćset dziewiąty – 24.05.2020

Niedzielne poranki są wyraźnie spokojniejsze i cichsze od pozostałych dni tygodnia. Odchodzą nam dosyć wyraźne dźwięki podnoszonych ciężkich rolet metalowych od sklepików spożywczych na dole. Niby 9 piętro, ale jednak dźwięk niesie się bardzo wysoko. Dodatkowo w niedzielę nie chodzą sprzedawcy warzyw i owoców ze swoimi wózkami i nie nawołują bardzo głośno w poszukiwaniu klientów… Miasto z perspektywy kilkudziesięciu metrów wydaje się bardziej „zdrowe”… Po mieście „chodzą słuchy”, że jeszcze jeden tydzień i zacznie się poluzowanie izolacji ludzi.

Kolumbia – Dzień 606

Dzień sześćset szósty – 21.05.2020

Dzisiaj dzień rozpoczęliśmy bardzo wcześnie. Tuż po 6 rano wstajemy i trochę w biegu pijemy kawę,aby zaraz potem zjeżdżać windą na dół do garażu do auta. Cały ten pośpiech i poranna krzątanina wynika z chęci pożegnania naszej znajomej z kampingu, która dziś wyrusza busem z Santa Marta do Bogoty.