W czerwcu mieliśmy pierwsze odwiedziny. Najpierw przyjechała Emilka, potem przyjechała Anka, motocyklem. POtem nareszcie nawiedziła nas Iwonka, z którą też się wieki nie widzieliśmy. Wcześniej jeszcze Emilka wpadła, a w połowie czerwca na rowerze z Olsztyna przyjechała Sylwia, siostra Anki, ze swoją paczką.
Wszystkie wpisy, których autorem jest gsk
1151. Wracamy do Polski
23.04.2026
Przyszedł ten czas. Lecimy. Pora wielka. Wracać. Na lato, nie na lata. Podkreślamy to z pełną mocą, ale chyba nie chodzi po prostu o Polskę, chodzi o jakąś dziwną chęć wyrwania się ze sztywnyc ram swojego miejsca urozenia, swojej przynależności.
1111. Farbowanie i inne przygotowania
1111 dzień wyprawy
Jutro wyjazd. Dziś od rana farbowanie, pieczenie makowca i drożdżówki, pranie, dużo rzeczy, dużo spraw. Pieczemy jeszcze mięso, żeby mieć na pierwsze dni w stanach. Z iwonką jadę na kawę nad ocean. Strasznie mi smutno że wyjeżdżamy. Mówię, że intuicja mówi, zeby nie wyjeżdżać, ale trzeba.
1110. Pożegnanie z Magdą
1110 dzień wyprawy
Dziś spotykam sie z Magdą. Wydaje sie że to nasze ostatnie spotkanie, ale nie. mamy razem z Krzyśkiem silne postanowienie, że zrobimy wszystko by wrócić na Baja .
Wczeniej z Iwonką jedziemy na pożegnalny lunch do El Encanto.
1109. Do Tijuany
1109 dzień wyprawy
Krzysiek piecze pyszne makowce, my z Iwonką jedziemy do Tijuany, mamy tam swoje sprawy, Wydaję sto dolarów, ale się nie zastanawiam nad tym. POtem jedziemyzjeść krewetki w Ochunie. Iwona mówi, ze to na pożegnanie. Wierzę jej, choć chcę tu wrócić.
1088. Choroba
1088 dzień wyprawy
Krzysiek chory, dopadła go ta grypa. Meksykanka, czy jakaś inna Hiszpanka. Ja trochę lepiej, chociaż kaszlę Krzysiek słabo. Ogarniam leki, piorę, sprzątam, ogarniam się. Straszliwy Jet lag. Zmiana czasu jest koszmarna
19.02.2026
978. Płyniemy na Ocracoke
978 dzień wyprawy
Wczoraj wykrystalizowały sięnasze dalsze plany. Kupiliśmy bilety na pierwszy wolny prom z Ocracoke do Cedar Island. Posuwamy się zatem spokojnie w stronę Florydy. Trochę niestety, ale pierwszy termin na prom jest dopiero na 4 listopada, także musimy na Outer Banks przeczekać.
977. Hatteras moja miłość
977 dzień wyprawy
wspaniałe miejsce to Hatteras. Cisza, spokój. Pewnie dlatego że po sezonie. Rano biegnę na plażę skoro świt. Chcę zdążyć na wschód słońca, ale oczywiście nie zdążam. Słońce już jest. Ranki są zimne i dogrzewamy sie ogrzewaniem. Na szczęście póki co działa bez zarzutu.
975. Kolejne przeszkody
975 dzień wyprawy
Rano, jak codzień sprawdzamy pogodę. Ma padać na wyspach Hatters, gdzie chcemy dojechać i czekamy na ten wyjazd od 4 dni. Ma padać, ale w czwartek przestać. Jutro możemy zatem wjechać. Ale , ale… Krzysiek wyznacza trasę na google, i mówi, że chyba droga zamknięta, co dziwne, bo wczoraj tak nie było.
946. Dzień dobry Ohio
946 dzień wyprawy
Noc słaba. Niby fajnie, bo za free na parkingu dla ciężarówke, ale Amerykańscy kierocy mają takie coś, że niektórzy nie wiem czemu nie wyłącają silnika. to nie tak że chłodnia chodzi tylko silnik. diś w nocy na przykład z cztery auta piłują silnikiem szok.