Wszystkie wpisy, których autorem jest Wiesława Rudź

Lipiec

O ile czerwiec był trudny, a miało byc sympatycznie, to lipiec przmknął bardzo żywołowo. Dynamicznie, męcząco ale i wyczerpująco. Dużo pracy, dużo nerwów, dużo ciekawych i dziwacznych sytuacji. Eksperyment na polu jaki podjęliśmy, tak zwana obserwacja uczestnicząca dała nam się ostro we znaki.

Buick nareszcie z nami

Jesteśmy w komplecie. Luis, Buick i my. Chwilę to trwało bo agent z Nowego Jorku wysłał nasz samochód byle taniej, czyli jego marszruta trwała i trwała. Płynął i płynął i dopłynął dopiero po dwóch i pół miesiącach. Potem znowu to samo, czyli rozwiązywanie problemów z Urzedem Celnym na szczęście poszło w miarę dobrze.

Witaj przygodo

Na lato zaplanowaliśmy przygodę. Pojechaliśmy do Rekownicy. Zostaliśmy najemnikami na polu namiotowym Głęboczek Na razie, póki początek traktujemy to jako przygodę, a jak będzie to się zobaczy…

Na razie wygląda wszystko tak jak wygląda. Jest maj, na polu namiotowym pusto, wszystko trzeba ustawić, ułożyć, zaplanować.

Hamburg. Odbieramy kampera

Co tu się wydarzyło. Czekanie dobiegło końca. 29 kwietnia wyjechaliśmy do Niemiec, wypożyczonym autem. MIeliśmy tylko jeden dzień na załatwienie formalności, bo potem, to wiadomo. 1 maj, 2 maj, 3 maj, który przypadł w niedzielę. Co to oznacza/ No koszty.. trzeba by może wracać do Polski i na 4 maja jechać do Hamburga, albo brać hotelw Hamburgu.

W oczekiwaniu na Luisa

Do 30 kwietnia czekamy na nasz kamper

Przestaliśmy już liczyć dni. Jesteśmy w trybie „niepodróży” Nie ma co liczyć. Trzeba żyć. Tu i teraz. A nie liczenie dni, to chore. Najgorsze jak przyjechaliśmy a raczej przylecieliśmy do Gdańska. Mieliśmy wykupiony samochód przez booking.

1150. Fuengirola, za chwilę koniec…

1150 dzień wyprawy

Wczoraj dojechaliśmy do hotelu Reyesol do Fuengirola. całkiem przyjemny niedrogi hotel, w samym centrum miasta.

Fuengirola to miejsce, w którym rytm dnia wyznacza szum Morza Śródziemnego i zapach grillowanych sardynek unoszący się z okolicznych chiringuitos. Miasto słynie z jednej z najdłuższych promenad w Hiszpanii, która ciągnie się kilometrami i zachęca do niespiesznych spacerów o każdej porze roku.

1149. Tarifa stolica wiatru

1149 dzień wyprawy

Śniadanie w hotelu, kawka. Lekcja z Kamilą. Tak, znowu się zabrałam za konwersacje. Tak trzeba. Tylko inwestycja w siebie, nauka, nowe rzeczy. Tylko to ma sens.

A potem już w drogę do Tarifa. Tarifa to miejsce, w którym fryzura „na surfera” nie jest wyborem estetycznym, lecz koniecznością narzuconą przez naturę.

1148. Sevilla

1148 dzień wyprawy

Śniadanie w hotelu to dobra rzecz. Nie trzeba potem nerwowo szukać czegoś by napchać brzuszek z rana. Późno, bo przed 11 wychodzimy z hotelu, znowu spaliśmy długo. Jedziemy ponad godzinę do Sevilli.

Sewilla to miasto, które nie tylko posiada historię, ale wręcz nią oddycha, będąc przez wieki najważniejszym punktem styku Europy z obiema Amerykami.