Boliwia – Dzień 268

Dzień dwieście sześćdziesiąty ósmy  18.06.2019

Kolejny poranek W Santa Cruz miał być ostatnim…, jednak nie był… Zmieniliśmy zdanie co do terminu wyjazdu dalej na południe zaraz po obudzeniu się. Pogoda była nawet fajna i co najważniejsze nie padało. Postanawiamy pobyczyć się trochę po wczorajszym ciężkim dniu. Podłączyliśmy się do prądu z kempingu i postanowiliśmy dziś pojechać do supermarketu po zakupy na domowy obiad. Dawno już nie jedliśmy nic swojskiego…

Sklep naprawdę okazał się być wypasiony i mało takich w Boliwii. Znaleźliśmy nawet koperek i małe ogórki. Kupujemy więc mięso mielone, ziemniaczki, koperek na dzisiejszy obiad. A na kolejne świeżą bazylię i produkty do spagetti. Kto by pomyślał, że zatęsknimy za nim… Doładowujemy jeszcze naszą boliwijska kartę sim, żeby mieć kontakt ze Światem przez internet. Swoją drogą, zasięg sieci w Boliwii jest imponujący i nawet w dziwnych miejscach bardzo często mamy zasięg.

Popołudnie upływa leniwie. Zwłaszcza, że testujemy przydatność i komfort hamaka, który zakupiliśmy kilka dni temu na północy Boliwii. Jest rewelacyjny, można się pobujać w cieniu drzewa…

————————————–