Boliwia – Dzień 272

image025

Dzień dwieście siedemdziesiąty drugi   22.06.2019

Budzimy się rano, ale z racji tego że śpimy w takim miejscu, że słońce nie dochodzi mamy jeszcze długo cień i jest chłodno. Dookoła góry a my w wąziutkiej jakby szparze, dziurze miedzy górami. Jemy śniadanie, szybka jajecznica, herbata i ruszamy w kierunku Tupiza. Mamy do przejechania około 140 KM. Za około 30 km kończy się szuter i jesteśmy ponownie na asfalcie. W Tupiza czeka na nas Max i Kazik. Maxa już uprzedzamy, telefonicznie. OOO, mówi, jedziecie? To muszę wody do zupy dolać… :) W momencie kiedy koła defendera dotknęły ponownie asfaltu, zamknęliśmy ogromne koło które zrobiliśmy po Boliwii. 4 maja, prawie dwa miesiące temu wjechaliśmy do tego kraju. Na mapce widać trasę którą przebyliśmy.

Bolwia

Jemy wspólny obiad w Tupiza, a po południu idziemy do sierocińca. Odwiedzamy tam Polki, wolontariuszki, które zajmują się dziećmi i siostry zakonne. Później idę do lekarza. Znowu coś łapie mnie grypa???  Organizm odchorowuje… Stresy chyba. Lekarz mówi, ze to nic takiego, ale znowu daje zastrzyk i trochę tabletek.  Zatem zapowiada się na kilka dni odpoczynku…

————————————————

Napisz do nas
Facebook
YouTube