mde

Boliwia – Dzień 273

Dzień dwieście siedemdziesiąty trzeci 23.06.2019

Poranek trochę leniwy. Nowe miejsce podoba nam się bardzo. Mamy swój pokój, szafki i szafy, więc można się trochę rozpakować i pomieszkać stacjonarnie jakiś czas. Nikt nas stąd nie wyrzuca :) Dziś kucharka ma wolne, bo niedziela. Zabieramy się zatem za gotowanie rosołu. Mamy prawie wszystkie składniki, bo brakuje pora. Jednak jesteśmy już przyzwyczajeni do takich modyfikacji kulinarnych. W tym rejonie Ameryki Południowej niektórych warzyw nie ma. Zresztą podobnie nie ma korzenia pietruszki. Jednak zastępujemy ją natką i jest dobrze.

image002 image003

Z rozpędu i nadmiaru kurczaka pieczemy go w fajnym piekarniku. Do tego brokuł i sałatka z pomidorów i sałaty uzupełniają menu dnia. Około 13 jesteśmy gotowi i pomimo braku Maxa, który jest gdzieś w terenie zasiadamy do stołu w towarzystwie Wilsona. Około 45 letniego zakonnika boliwijskiego i Padre Kazika.

mde

mde

Rosół przypada wszystkim do gustu i nam również smakuje. Dawno nie jedliśmy takiego. Rozmowy toczą się wokół spraw boliwijskich. Trochę o polityce. Ponieważ Evo Moralez obecny prezydent startuje do wyborów juz o chyba piątą kadencję… To całkiem nie demokratyczne raczej zasady…

dav

Wieczorem degustacja singani… To tutejszy alkohol wysokoprocentowy wyrabiany z winogron w rejonie Tarija. Wysokość upraw winorośli ma decydujący wpływ na smak późniejszego alkoholu.

—————————————