Archiwum kategorii: Hiszpania

1150. Fuengirola, za chwilę koniec…

1150 dzień wyprawy

Wczoraj dojechaliśmy do hotelu Reyesol do Fuengirola. całkiem przyjemny niedrogi hotel, w samym centrum miasta.

Fuengirola to miejsce, w którym rytm dnia wyznacza szum Morza Śródziemnego i zapach grillowanych sardynek unoszący się z okolicznych chiringuitos. Miasto słynie z jednej z najdłuższych promenad w Hiszpanii, która ciągnie się kilometrami i zachęca do niespiesznych spacerów o każdej porze roku.

1149. Tarifa stolica wiatru

1149 dzień wyprawy

Śniadanie w hotelu, kawka. Lekcja z Kamilą. Tak, znowu się zabrałam za konwersacje. Tak trzeba. Tylko inwestycja w siebie, nauka, nowe rzeczy. Tylko to ma sens.

A potem już w drogę do Tarifa. Tarifa to miejsce, w którym fryzura „na surfera” nie jest wyborem estetycznym, lecz koniecznością narzuconą przez naturę.

1148. Sevilla

1148 dzień wyprawy

Śniadanie w hotelu to dobra rzecz. Nie trzeba potem nerwowo szukać czegoś by napchać brzuszek z rana. Późno, bo przed 11 wychodzimy z hotelu, znowu spaliśmy długo. Jedziemy ponad godzinę do Sevilli.

Sewilla to miasto, które nie tylko posiada historię, ale wręcz nią oddycha, będąc przez wieki najważniejszym punktem styku Europy z obiema Amerykami.

1147. Kadyks

1147 dzień wyprawy

POranek już wcześniej się zaczął niż wczoraj. W tym hotelu mamy śniadanie, także idziemy i jemy. Wspaniale, choć o kawę trzeba sie dopominać, bo te maszyny sa okropne. Serwują obrzydliwy napój kawowy ze słodkim mlekopodobnym płynem. Paskudztwo.

Ale nic to, jemy i już 10.30

1146. Setenil de las Bodegas

1146 dzień wyprawy

Skoro świt się zrywamy. Czyli guzik prawda. Mieszkanko które wynajęliśmy na trzy dni, ma okna w hiszpańskim stylu, wychodzą na podwórko, albo nawet nie, na taką jakby klatkę, komin, z czterech stron okna mieszkań.. także słońce nie dochodzi, nie ma problemu kiedy jest upał, bo mieszkanie sie nie nagrzewa.

1145. Zwiedzamy Grenadę

1145 dzień wyprawy

Jedziemy z rana do Grenady. Co prawda nie jest to rano, bo jednak jetlag ciągle dokucza. Wstajemy chyba po 9, postanawiamy że zjemy już w Granadzie, co sie później okaże przyczyną do niesnaek. Na szczęscie wiemy, że małżeństwo nie polega na tym, żeby się kłucić, ale raczej wspierać, rozumieć, ogarniać.

1144. Spotkanie z Beatą

1144 dzień wyprawy

Dziś jedziemy do La Herradura. Mieszka tam beata, która się wyprowadziła już w ubiegłym roku. I dużo wskazuje, że w Hiszpanii już zostanie. Dawno się nie widziałyśmy więc tym milej będzie się spotkać.

Spędzamy miło czas, siedzimy trochę u nich, trochę w knapce, trochę spacer.

1143. Islandia i Malaga

1143 dzień wyprawy

Tak. W jeden dzien zaliczamy Islandię i docieramy do Malagi. o 6 rano lądujemy. Islandia. Keflavik czy jakoś tak, niby Reykyavik ale nie. W sklepie na lotnisku chcę sobie kupić kubez z napisem Islandia, ale szybko wybijam sobie to z głowy (około 11 dolarów w przeliczeniu)

Cos około ósmej lecimy dalej.

569. Ostatni dzień w Hiszpanii

569 dzień wyprawy

Dziś zbieramy się z naszego uroczego mieszkania, z pięknym wystrojem i zachwycającym tarasem. Trzeba przyznać, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich luksusów, zwłaszcza w podróży, y ale widzimy wyraźnie, że czasem ma to sens, by trochę wygody i estetyki „zaliczyć”

O 11 kończy się doba w naszym wynajętym mieszkaniu ruszamy zatem nieśpiesznie do Malagi.

568. Avenida Pernet

568 dzień wyprawy

MIeszkamy w mieszkanku na Avenida Pernet. Dookoła mnóstwo domów, większość z basenami. Miejsce jest położone pomiędzy Marbella i Estepona, dwoma popularnymi miastami na wybrzeżu Costa del Sol w Hiszpanii. Znajduje się w spokojnej okolicy, z dala od zgiełku głównych atrakcji turystycznych, co czyni ją idealnym miejscem dla tych, którzy szukają relaksu i autentycznego klimatu Andaluzji.