Archiwum kategorii: Ameryka Południowa

Kolumbia – Dzień 562

Dzień pięćset sześćdziesiąty drugi – 07.04.2020

Dziś znowu nie wiadomo jaki dzień tygodnia, ale jak sprawdzimy na telefonie, to wiemy. Choć z drugiej strony wydawało nam się że jest środa. Już wiemy, też że prezydent przedłużył kwarantannę do 26 kwietnia. Prezydent Kolumbii oczywiście, bo to co robią w Polsce, wraz ze zbliżającym się majem, to nawet nam się tego nie chce komentować, zwłaszcza że nie mamy dużo wiadomości…

Znowu dziś wyłączyli prąd, co jest bardzo wkurzające.

Kolumbia – Dzień 560

Dzień pięćset sześćdziesiąty – 05.04.2020

Wielki dzień. Zachęceni tym że naprawdę są tu rybacy, a skoro są rybacy to muszą być ryby, wzięliśmy sobie za punkt honoru złapania jakiejś… To znaczy oczywiście mój mąż się za to zabrał. Przecież nie ja… Dziś Krzysztof przygotował sobie wędkę, odciął co tam było zbędne, na gumową rybę nic się tutaj nie złapie.

Kolumbia – Dzień 557

Dzień pięćset pięćdziesiąty siódmy – 02.04.2020

Dziś nader przyjemny dzień. Wczoraj wieczorem trochę się denerwowaliśmy, bo na nikogo takie zamknięcie nie wpływa dobrze, a to już ponad 2 tygodnie na jednym kampingu, z jedna rajska plażą… Ale w całej tej sytuacji chyba chodzi o świadomość, że nie można wyjść, nie można nigdzie wyjechać.

Kolumbia – Dzień 556

Dzień pięćset pięćdziesiąty szósty – 01.04.2020

Wpisywałam właśnie datę do tego postu i wyobraziłam sobie, jak to będzie, gdy przyjdzie czerwiec, a my ciągle  będziemy na tej kwarantannie, zamknięci na kampingu, z reglamentowanym jedzeniem.  Nie wiadomo co robić, ale się nie poddajemy, pomimo, że nastroje czasem średnie i sytuacja ogólnie frustruje, choć wiele osób popukało by się w głowę, bo jednak z ich punktu widzenia mamy super, hiper extra, super plaża, super pogoda, to nic, że sól zżera wszystko i jest wszędzie…

W każdym razie liczymy na to, że może to się wszystko jakoś ułoży, próbujemy nie zgłupieć i robić swoje rzeczy, dbając też o kondycję (niektórzy…). 

Kolumbia – Dzień 554

Dzień pięćset pięćdziesiąty czwarty – 30.03.2020

Dzień jak co dzień… Dzień świstaka chciałoby się rzecz, bo naprawdę niewiele się dzieje, głupiejemy, niby coś robimy ale tak naprawdę to czas upływa nam na dysputach co zrobić, bo za chwilę skończą się nam peso kolumbijskie, co zrobić jak zaostrzą kwarantannę, choć już i tak nie wolno się poruszać po drogach i takie tam różne trudne tematy.

Kolumbia – Dzień 553

Dzień pięćset pięćdziesiąty trzeci – 29.03.2020

Rano razem w Willsonem, tutejszym panem od wszystkiego idziemy łowić ryby. Próbujemy próbujemy, ale na nic się to zdaje. Nie będzie dziś ryby na obiad. Trudno. Willson łowi na samą żyłkę, owiniętą na sporą szpulę,  na końcu żyłki jakby taki wabik, przypominający rybę, a powyżej dwa, w odstępach od siebie około 30 cm, haczyki z przynęta z mięsa.