Co tu się wydarzyło. Czekanie dobiegło końca. 29 kwietnia wyjechaliśmy do Niemiec, wypożyczonym autem. MIeliśmy tylko jeden dzień na załatwienie formalności, bo potem, to wiadomo. 1 maj, 2 maj, 3 maj, który przypadł w niedzielę. Co to oznacza/ No koszty.. trzeba by może wracać do Polski i na 4 maja jechać do Hamburga, albo brać hotelw Hamburgu. A już by znaleźć coś za 50 Euro na dobę, to naprawdę niełatwo. Dlaczego nie można czekać do 4 w Polsce i mieć pewność, że na pewno przypłynął? Bo dłużej niż 3 dni liczą składowe. 3 ni kalendarzowe oczywiście. Także jak nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o kasę.
Mieliśmy więcej szczęścia niż mogłoby się wydawać. Kiedy się obudziliśmy w hotelu w Trittau, spojrzałam od razu na stronę sledzenia statku i już wiedziałam, że stoi w porcie, a nasze auto jest wyładowane. Cudownie. Pojechaliśmy od razu do portu, na Unikai . to ten sam terminal, z którego już dwa razy odpływaliśmy, raz motocyklami, raz Defenderem. A teraz mieliśmy odebrać kampera. Ok, do dzieła. weszłam i działam NIestety. Miły pan powiedział, że nie może mi wydac auta, bo coś nie gra. Myślę rany, o co chodzi. Skierował mnie do swojego kolegi piętro wyżej. Idę. Nie mogę zrozumiec o co chodzi. W końcu dociera do mnie, że coś jest nie tak z dokumentami zrobione. Dzwonię do Omegi, bo to oni jako agent odprawiali nam kampera na przekazie. Iza na urlopie, ale dodzwoniłam sie do biura. Coś załatwiają, coś robią, coś działają Nigdy nie wiesz. W końcu Iza z Omegi dzwoni, że wszystko ok, że mogę iść próbowac odebrać. Idę, potwierdzam. Jest. Ok. Dzwonię do Krzyśka, zeby przyjechał, załatwiam parking, który teraz jest tylko dla samochodów do załadunku i wyładunku. Szlaban. Kiedyś go nie było. A teraz jest. W każdym razie juz po 20 minutach Krzysiek wchodzi za bramki, jedzie z pilotem po nasz kamper.


Po 15 minutach widzę, jest, cudny, najlepszy. W całości. Dotarł pięknie, najprawdopodobniej nikt nawet nie wchodził do środka, zeby zobaczyć co tam mamy ciekawego, a tyle się słyszy historii, ze coś kradną, że niszczą, że giną rzeczy.

Ok, pierwsze ucieszenie i jedziemy na Urząd Celny. trzeba potwierdzić otwarcie T1, przekazu celnego. Czekamy i czekamy. Wzięli dokumenty, odstawić się kazali na parking od czoła budynku. Czekamy. godzina, druga, nic. W końcu po 3 godzinach przychodzi młody celnik i mówi, że cos nie pasuje, czegoś nie ma w papierach. Ok. Dzwonię do Omegi. Brakuje jakiegoś dokumentu, coś poprawiają. Znowu godzina czekania. Znowu młody celnik przychodzi, mówi że się coś nie zgadza. Dzwonię do Izy z Omegi. Poprawia. W końcu przychodzi celnik, sprawdza VIN, oddaje papiery. Dobrej podróży. Do Polski.
Jedziemy. tankowanie w Niemczech (2,24 euro za litr paliwa), potem tankowanie w Polsce (6,45 zł za litr paliwa). Dojeżdżamy na parking w Koleczkowie. Czekamy do wtorku.. 5 maja odprawa finalna. Musi być w Gdyni bo tu UC właściwy dla naszego miejsca zamieszkania, a przecież robimy odprawę na Mienie Przesiedlenia





