Kolumbia – Dzień 642

Dzień sześćset czterdziesty drugi – 26.06.2020

O wielu sprawach można w Kolumbii pisać. Wiele tematów jest wspólnych dla Ameryki Południowej, jak na przykład czas, a raczej jego ogarnianie. Czyli mowa tu o punktualności, o byciu na czas, o rozpoczynaniu na czas, o umawianiu wizyt, czy spotkań na konkretną godzinę. To wszystko, wszędzie (może za wyjątkiem Chile) jest bardzo prowizoryczne i umowne, a im wyżej na południe, czyli Boliwia, Peru, Ekwador to już naprawdę robi się ciekawie. Kolumbia pod tym względem nie odbiega od normy. Tu nic się nie dzieje punktualnie. Ale najbardziej rozbrajające jest słówko „ahora” (aora), lub zdrobniale „ahorita” (aorita). Normalnie, słownikowo oznacza teraz. Ewentualnie zaraz. Ale to teraz może oznaczać za pięć minut, albo za dziesięć, albo za godzinę, ale de facto diabli wiedzą. Jeśli w Kolumbii ktoś Ci powie „ahora”, czyli jeśli zapytasz o coś, kiedy się odbędzie, kiedy cię zaproszą, kiedy coś zrobią, to kolumbijskie „teraz” nie znaczy nic i nigdy, przenigdy nie należy brać tego dosłownie…

————————————-