Peru – Dzień 395

Dzień trzysta dziewięćdziesiąty piąty 23.10.2019

Trafiamy dziś na policję. 9.00  godzinę później podpisujemy porozumienie i wychodzimy. Jesteśmy wreszcie szczęśliwi, że to kończy sprawę i możemy wyjechać z Limy. Czemu godzinę później. Bo nikt w Peru nie przestrzega czasu, punktualności. Nikt. Nie znamy żadnej takiej osoby. Może ktoś jest, ale to totalny ewenement. Ponad 45 minut siedzieliśmy na komisariacie, wkurzeni, zirytowani, rozwaleni tym wielkim spóźnieniem. Totalny brak szacunku dla drugiej osoby. Tak to odczuliśmy. W ogóle targały nami setki uczuć i emocji. Na szczęście po południu wszystko się w miarę wygasiło i teraz trzymamy się planu. Wyjeżdżamy z Limy jutro rano. Zakładamy kamerę na przedni reling od bagażnika i dalej w miasto, a potem może i do dżungli. No taki jest plan. Jak będzie, to się okaże…

jezu21

Naprawiamy jeszcze telefon w pobliskim punkcie, który niestety po raz trzeci (!) spadł na ziemię i wyświetlacz poszedł w cholerę…

———————————