IMG_7272 paranagua

Przez Atlantyk – Dzień 39

Dzień trzydziesty dziewiąty – 01.11.2018

Do Paranagua wpłynęliśmy tuż przed kolacją. Było ciemno, mgliście i delikatnie można by rzec, że nie przyjemnie. Podobno bardzo ładne podejście jest do tego portu, który jest bardzo malowniczo położony. My niestety musimy wierzyć na słowo. Sergey tak powiedział, wiec to musi być prawda…

Kapitan uprzedził nas, że może być taka sytuacja, że agent zabierze nas do biura emigracyjnego, bo najprawdopodobniej urzędnik będzie chciał zobaczyć nas i nasze paszporty.

IMAG6242 do strony

Tak też się niestety stało. O 21.00 kiedy to już byliśmy przycumowani, rampa otwarta, przyjechał agent i zabrał nas do zamkniętego już i pogrążonego w ciemnościach biura policji federalnej w Brazylii. Trochę to trwało, ale podbili nam paszporty pieczątką wyjazdową i po północy byliśmy z powrotem. Większość pasażerów, szczególnie Tom i Evelyn oraz Rainhold i Katherina, oburzeni podobną sytuacją że musimy czekać, bez prawie żadnej informacji. Zabłysłam swoją znajomością portugalskiego – rozmawiałam z cieciem w biurze policji federalnej, on do mnie mówił, ja przytakiwałam i wtrącałam parę słów po portugalsku. No, ale żaden z pasażerów się nawet nie ruszył, żeby chociaż podejść i się na migi na przykład zorientować o co chodzi. W każdym razie zupełnie niespodziewanie wszystko załatwione zostało pozytywnie, ale niestety i Evelyn i Katherina zazdrosne. W sumie nie ma się co dziwić.

  • Ewelina Grzemska

    Pozdrowiliście Paranagua ode mnie?

    • gsk

      Ewelina, oczywiście. Paranagua przede wszystkim…