Do 30 kwietnia czekamy na nasz kamper
Przestaliśmy już liczyć dni. Jesteśmy w trybie „niepodróży” Nie ma co liczyć. Trzeba żyć. Tu i teraz. A nie liczenie dni, to chore. Najgorsze jak przyjechaliśmy a raczej przylecieliśmy do Gdańska. Mieliśmy wykupiony samochód przez booking. Niestety. Wiedzielimy o tym, le myśleliśmy, że jakoś przejdzie. Musisz mieć przy wypożyczaniu auta (na pewno w Polsce) kartę kredytową ważną jeszcze pół roku. przynajmniej. A nasza 2 miesiące. I cco, i nic. Nie wypozyczyli nam auta, a opłata za wypożyczenie przepadła. Płakaliśmy rzewnymi łzami. wkurzenia. Na szczęście od paru lat jeździ pociąg do Gdyni, bezpośrednio z lotniska. Ogarnęliśmy się sprawnie i już za godzinę byliśmy w domu u Mamy
Na szczęscie następnego dnia wypożyczyliśmy znowu inne auto, bo przezornie zamówiiśmy nową kartę.
Mamy czas. Co robimy tym czasem wiadomo, aktywnie. Rodzina, Mama, wnuczka, spotkania z przyjaciółmi. Raczej niewiele, bo ciągle niedoczas, tylko Ci najważniejsi.

ALbo ci, co mają czas …haha.
Ppotem jedziemy do Torunia i uwielbiamy ten toruński stan. Tu moglibyśmy mieszkać. ALe jeszcze nie czas.. haha, Jedziemy też do Głęboczka. Zawitać tam trzeba, a nie, tak jak w BIeszczady, w ciemno…


Teraz pojedziemy „w jasno” i tyle. Nie wiemy, co nas tam czeka. Ale zwiedzamy okolice, oglądamy jezioro, pole namiotowe, domki, hangar. Będzie co robić. I to dobrze, bo nasz budżet ledwo zipie. Zapasy kurczą się każdego dnia. Dramatycznie.
przed wyjazdem do Niemiec jedziemy z Oliwką pierwszy raz pociągkiem. To znaczy ona jedzie pierwszy raz.. a my jej towarzyszymy. a 29 wyjeżdżamy do Niemiec. Nasz statek już na rogatkach Elby. Będzie. Niedługo. Oby wpłynał. Oby się udało go wyciągnąć z portu… oby, oby, oby.. Za dużó tych oby. Dlaczego czowiek nie potrafi zaufać procesowi, tylko się ciągle denerwuje???




