83. Spotkanie z weteranem wojny w Wietnamie i Forest Gump Point

83 dzień wyprawy

Wstajemy późno… nie… nawet nie tak bardzo, ale długo nam schodzi zanim jesteśmy na nogach. Jemy śniadanie, ja wreszcie omleta robię, bo kupiłam wczoraj mało w wal marcie. Potem Krzysiek zostaje w aucie, a ja idę na szlak. W Nvajo National Monument schodzę szlakiem Sandal Trail zobaczyć Batatakin dwelling, czyli osadę przodków Indian Navajo, którzy mieszkali tu około 1250-1300 n.e.

Na końcu szlaku, który wiedzie grzbietem kanionu, ścieżka w dół i punkt widokowy. Po drugiej stronie kanionu, w oddali, najlepiej widoczne przez lornetkę, widać ukryte w zagłębieniu skalnym budynki z gliny piasku, wody, drewna. Bardzo ciekawie to wygląda, jakby mała wioska ukryta na skalnej półce.

Szlak krótki, bo tylko 1,3 mil, postanowiłam więc zejść jeszcze Aspen Trail, bo to tylko 0,8 mili. Ale okazało się to super zwodnicze, bo szlak prowadził ostro w dół, a potem pod górę… z powrotem…

Na campingu spotkałam jeszcze Denisa, weterana wojny wietnamskiej. Wróciłam do auta i spokojnie wyruszyliśmy w kierunku Monument Valley.

Zrobiło się bardzo gorąco, dojechaliśmy i postanowiliśmy pojechać na punkt sceny z Foresta Gumpa. Pełno ludzi, wszyscy walczą o świetną fotkę, czasem z narażeniem życia, uciekając przed nadjeżdżającymi autami.

Oczywiście i my to zrobiliśmy, ale nie narażaliśmy życia. Potem podjechaliśmy do mieściny Mexican Hat. Ceny campingów i hoteli powaliły nas na kolana. Camping 68 USD przy wjeździe do parku. No dobra, masz prąd i możesz wziąć prysznic… Nieco taniej, kawałek dalej od Parku, camping 30 USD. W parku pewnie też około 70 USD, nawet nie pytaliśmy. Hotel w Mexican Hat 189 USD plus podatki. Powiedzielismy pas i wróciliśmy do Kayenta i zostajemy na noc albo przy macdonaldzie, albo podjedziemy pod Burger Kinga. Blisko.

Rano skoro świt jedziemy na Monument Valley, a potem też już mamy plan, ale o tym później…. Zresztą, plany lubią się zmieniać…

21.05.2023