Defender – Przekładka ramy

Proces przełożenia ramy w Defenderze nie jest prosty…

Długo się wahaliśmy, głównie względy finansowe targały naszymi sprzecznymi uczuciami. Nie wiedzieliśmy, czy to robić, czy nie. Przekładać tą ramę, czy nie. Czy zrobić z naszego Defendera „nowsze” auto, czy pozwolić mu zestarzeć się z godnością…

Tak naprawdę chcieliśmy bardzo dać naszemu Defenderowi drugie życie. Nie chcieliśmy ryzykować, że stanie mu się coś strasznego i jego żywot zakończy się w najmniej oczekiwanych okolicznościach…

Także nie byliśmy zdziwieni, kiedy pewnego razu podjęliśmy decyzję. I wtedy….

„Zabawa” się zaczęła….

Rozebrany Defender czeka na nową ramę, która się produkuje….

Zakup nowej ramy jak się okazało nie jest taki prosty. Finalnie zdecydowaliśmy się zamówić taką i musimy uzbroić się w cierpliwość. Poszczególne etapy trwają niestety dosyć długo. Poniżej fazy przed i po cynkowaniu partii ram. Druga od góry jest nasza 😉

No i wreszcie dotarła nowa rama.

Na ten etap czekaliśmy dosyć długo. Wybór miejsca do przeprowadzenia całej operacji też przysporzył kilku siwych włosów więcej… I chyba podjęliśmy najlepszą z możliwych decyzji. Nasz przyjaciel zajmuje się mechaniką od kilkudziesięciu już lat. Widzieliśmy jego projekty nie jeden raz. A dodatkowa sumienność daje nadzieję na całkiem fajny rezultat. 😉

Na początek postawimy ramę na kołach. Przy okazji odświeżone zostają wszystkie elementy metalowe i wymienione gumowe i pozostałe przewody hamulcowe. Dodatkowo przejrzane i wymienione zużyte krzyżaki, reduktor po tulejowaniu, nowe sprzęgło, wiązka elektryczna, przewody paliwowe, itp…

Kolejny dzień i kolejny mały sukces 😉

Nowa rama stoi na kołach…

Kolejne graty już na aucie. Silnik, skrzynia, reduktor po tulejowaniu i przeglądzie.

Dodatkowo doszły nowe przewody hamulcowe, Instalacja elektryczna i przewody paliwowe.

No i wylądował…. Znaczy buda wylądowała na nowej ramie 😉

Teraz jeszcze sporo podłączania różnych węży, kabli, złączek i innego osprzętu…

Odbiór Defendera

Ostatnie kilka dni obfitowały w emocje i sporo stresu. Pojechaliśmy odebrać Defendera po wymianie ramy. Nie obyło się bez małych perturbacji, jednak spowodowanych prozaicznymi sprawami. ALe po kolei…

Pierwsze kilometry ujawniły mały wyciek oleju z pod węża odmy. Wystarczyło skrócić wąż o 1 cm i zacisnąć ponownie opaską. Dodatkowo wyszła nieszczelność w układzie pneumatyki poduszek powietrznych z tyłu. Ale i tu wystarczyło dokręcić wentylek pompowania poduszki i docisnąć złączkę na przewodzie. Kolejny problem z głowy.

Po pierwszych 200 km testu, wracając już w Bieszczady, silnik zaczął tracić moc. Znaczy niby jechał normalnie ale bez szału. Wyregulowałem na lince gazu dźwignię na pompie i trochę pomogło. Jednak finalnie okazało się że ….. zapomniałem wymienić filtra paliwa… No i o 22 wieczorem w małej miejscowości była akcja poszukiwania nowego filtra. Zakończona sukcesem.

Tu podziękowania dla Pepka za podpowiedzi i konsultacje telefoniczne. No i przyjaciołom z Kwidzyna gdzie robiliśmy przekładkę za szybkie zorganizowanie nowego filtra. Wymiana poszła już sprawnie i… pojechaliśmy dalej 😉

Finalnie po przejechaniu 900 km ponownie jesteśmy razem w Bieszczadach. Wygląda na to że wszystko działa ;). Aby uzyskać pełnię szczęścia będziemy jeszcze w najbliższych tygodniach kontynuować prace związane z doposażeniem i zmodyfikowaniem Defendera przed kolejną przygodą za oceanem… 😉

Gdyby ktoś chciał obejrzeć Defendera po „samodzielnej” przekładce ramy, to zapraszamy 🙂

————————————