Kolumbia – Dzień 531

Dzień pięćset trzydziesty pierwszy – 07. 03.2020

Ranek gorący. Budzimy się nieco spoceni, zresztą noc nie należała do przespanych w całości. Jedziemy. Dziś dzień drogi. Wcześniej jednak na chwilę taplamy się w basenie, pijemy kawę, jemy parówki. Od jakiegoś czasu trochę nas wkurzają opłaty drogowe…, ale nie ma wyjścia. Codziennie jak jedziemy, ponad 10 dolarów trzeba zapłacić za drogi i nie ma znaczenia że spora część tych dróg jest totalnie w budowie. Naliczają opłaty i już… No nic. Trudno. Nie ma wyjścia. Musimy płacić.

europlant0002Na obiad chcieliśmy zjeść rosół, który 6 dni stoi w lodówce. Niestety. Zatrzymujemy się co prawda w całkiem fajnym miejscu, zacienionym grubym drzewem, ale rosół nie wytrzymał niestety próby czasu. Jedziemy zatem dalej. Teren dziwny, dookoła finki i nic więcej. Czyli same gospodarstwa. Przede wszystkim dużo krów, krowy na każdym kroku. Pasą się na łąkach.

europlant0001

Okazuje się że za dużo dziś nie jemy. Ananasy i arbuzy. I tyle. Zakładam, że to z powodu upałów. Dzień w drodze. Późnym popołudniem zatrzymujemy się na stacji benzynowej. Miejsce chociaż nie za ciekawe widokowo, to zapewnia nam bezpieczeństwo. W nocy jest tu strażnik. Zostajemy zatem na noc…

———————————-