Argentyna – Dzień 84

Dzień osiemdziesiąty czwarty 16.12.2018

Niedziela. Bez rosołu się nie liczy.. Polskie mielone, ziemniaki i kalafior. Po południu lody. Czas jechać stąd. Najwyższy…

Największy problem jest kupić tu swieże warzywa. Krzysztof często rozpacza, bo w San Pedro nie często pojawiają się: por (trzeba na niego polować), zielona pietruszka lub liście selera (korzenie tu nie funkcjonują…) to naprawdę tylko dwa razy w tygodniu i to często zwiędnięte, bo upały wykańczają je..

Argentyna – dzień 83

Dzień osiemdziesiąty trzeci 15.12.2018

Odkryliśmy dwa dni temu lody w San Pedro i teraz nie możemy się oprzeć i każdego dnia zjadamy (pożeramy) ćwierć litra lodów (na głowę oczywiście). Koniecznie trzeba wrócić do ćwiczeń fizycznych. Bo to się źle skończy. Ale smaki – moje ulubione Dulche de leche tentation (karmelowe z karmelem… żyć nie umierać) i czekoladowe z browni.

Argentyna – Dzień 76

Dzień siedemdziesiąty szósty 08.12.2018

Rano trzeba było wcześnie wstać. Wczoraj zobaczyliśmy naprawdę dużo. Kilkanaście ludzi uwijało się jak w ukropie. Mężczyźni przygotowywali mięso. Wołowinę cięli na kawałki, tak zwane costillo, czyli kawałki mięsa z kośćmi nadziewali na specjalnie przygotowane kije. Wieprzowinę, podobni.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube