Tajlandia – czternasty dzień wyprawy

Ranek wczesny. Wyruszamy do Kanchanaburi. Noc minęła spokojnie. Wychodzimy z hostelu szukamy taksówki. Sugerując się ceną za wczorajszy kurs, a także wskazówkami z przewodników, zarówno Lonley Planet, jak i Pascala (swoją drogą szybko dezaktualizują się ceny w tych przewodnikach), targujemy z kolejnymi kierowcami taksówek cenę za przejazd. Każdy uparcie woła 200 bathów. Wczoraj płaciliśmy 100 bathów.

Kanchanaburi (58)

Co drugi z taksówkarzy schodzi do 150 BTH, ale niżej już żaden. Podchodzimy do szóstego z kolei. Ten zgadza się na kurs za 100 BTH. Nasza cierpliwość została nagrodzona. Taksówką docieramy na dworzec Thon Buri. W Bangkoku jest kilka dworców kolejowych, pociągi odchodzą z różnych miejsc. Jedziemy południową linią kolejową. Kupiliśmy bilet i spokojnie siedzimy w pociągu. Czeka nas około 3 godzin jazdy. Nocujemy w Thai Guesthouse.

Kanchanaburi (59)

Hotel zarezerwowaliśmy już dwa dni wcześniej przez stronę www.agoda.com. Jak do tej pory chyba wolimy w taki sposób szukać noclegów na kolejne dni, zaoszczędza nam to czasu na miejscu. Pozostajemy jednak przy tej stronie tylko i wyłącznie, ponieważ z booking.com do tej pory prowadzimy korespondencje mailową w celu wyjaśnienia problemu z Kuala Lumpur.
W Kanchanaburi planujemy zwiedzić: most na rzece Kwai, budowany był przez jeńców wojennych. Tajlandia podczas II wojny światowej była pod okupacją japońską. Przybliżone dane wskazują, że podczas budowy mostu zginęło około 100 tysięcy jeńców. Byli wśród nich zarówno Amerykanie, Australijczycy, Tajlandczycy, Holendrzy. JEATH (Akronim od nazwy państw, których jeńcy zginęli podczas bombardowania Kanczanaburi pod koniec II wojny światowej) Muzeum Wojny – cmentarz jeńców wojennych, którzy zginęli podczas II wojny Światowej – 16 tysięcy alianckich jeńców.
Dodatkowo chcielibyśmy jeszcze zobaczyć Park narodowy Erawan, gdzie są wodospady.

Kanchanaburi (64)

Leniwe popołudnie. Właśnie siedzimy w tajskiej knajpce the Hut, na jednej z uliczek Kanchanaburi. Zobaczyliśmy już most na rzece Kwai, cmentarz żołnierzy, Muzeum Wojny. Dziś zdecydowaliśmy się wypożyczyć skuter na 2 najbliższe dni. Miasteczko jest dosyć rozciągnięte i chodzenie na piechotę byłoby męczące w tym upale. Jutro chcemy dojechać do parku Erewan, oddalonego około 30 km na północny zachód. W gesthousie, w którym nocujemy dzisiaj, wykupiliśmy jeszcze jedną noc. Pokój po norze w Bangkoku jest wielki, czysty, z przyzwoitą łazienką. Wypożyczyliśmy skuter i przemieszczamy się nim po miasteczku.

Kanchanaburi (44)