1135. Sami

1135 dzień wyprawy

I tak to jakoś poszło. Wczoraj wróciliśy z Natalią , która w swojej obroci serca przyjechała po nas do portu. Dziś czujemy się puści. Sami. Bez Buicka, bez Luisa. Bez domu. No dobra, dobra, nie jest tak źle. To etap. Przejsciowy. Teraz kombinacje. Mamy już kupiony bilet do Europy. PIerwszy etap to jedziemy do Hiszpani. Malaga nas woła a tak naprawdę, tam mamy najtansze bilety. Potem z Malagi lecimy do Gdańska. Tam się ogarniamy i już czekamy, obserwować będziemy, czy statek z naszym kamperem jest blisko… Blisko Hamburga.

07.04.2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.