1117 dzień wyprawy
Dziś upał niemożebny. Klima juz siadła na amen. Siadła i musze jechać bez klimy. Buick jednak mógł zostać ogarnięty w Meksyku. Chyba się łudziliśmy, że kupimy przyczepkę. A tak już jak jadę i jadę to wiem, że nie kupimy… W każdym razie dojechalismy do Paku Narodowego White Sands i tutaj sobie spokojnie popodziwialiśmy gipsową pustynię, podobno jedyną tego rodzaju na swiecie.