1117 dzień wyprawy
Dziś upał niemożebny. Klima juz siadła na amen. Siadła i musze jechać bez klimy. Buick jednak mógł zostać ogarnięty w Meksyku. Chyba się łudziliśmy, że kupimy przyczepkę. A tak już jak jadę i jadę to wiem, że nie kupimy… W każdym razie dojechalismy do Paku Narodowego White Sands i tutaj sobie spokojnie popodziwialiśmy gipsową pustynię, podobno jedyną tego rodzaju na swiecie. Piaski i wydmy powstay z gipsu z morza, płytkiego i słonego, które tu było 250 milionów lat temu. Ciekawostka, gips nie parzy w nogi, bo odbija światło słoneczne.



Potem jeszcze mój mąż zaprasza mnie do pisatacjowego raju. Nowy Meksy to chyba piszę chyba bo nie wiem, światowa stolica pistacji. Drzewa pistacjowe na wielu farmach ciągną sie po horyzont. Nie zobaczylismy zbiorów, bo te są w okolicach września. ale mogliśmy zobaczyć drzewa i zjeść prawidzwie pisatacjowe lody.

No i oczywiście zobaczyc ogromny sklep z pamiątkami, jak to zwyke w takich komercyjnych miejscach. Śpimy na Blm. ale jeszcze najpierw dużo mil musimy na niego dojechać….

20.03.2026



