1110 dzień wyprawy
Dziś spotykam sie z Magdą. Wydaje sie że to nasze ostatnie spotkanie, ale nie. mamy razem z Krzyśkiem silne postanowienie, że zrobimy wszystko by wrócić na Baja .
Wczeniej z Iwonką jedziemy na pożegnalny lunch do El Encanto.
1110 dzień wyprawy
Dziś spotykam sie z Magdą. Wydaje sie że to nasze ostatnie spotkanie, ale nie. mamy razem z Krzyśkiem silne postanowienie, że zrobimy wszystko by wrócić na Baja .
Wczeniej z Iwonką jedziemy na pożegnalny lunch do El Encanto.
1088 dzień wyprawy
Krzysiek chory, dopadła go ta grypa. Meksykanka, czy jakaś inna Hiszpanka. Ja trochę lepiej, chociaż kaszlę Krzysiek słabo. Ogarniam leki, piorę, sprzątam, ogarniam się. Straszliwy Jet lag. Zmiana czasu jest koszmarna
19.02.2026
973 dzień wyprawy
Czekamy. Czekamy na pogodę. Kolejny dzień. Przemieściliśmy się kawałek dalej, ale też na parking przy Cracer barrel. Tym razem przy Wiliamstown. Siedzimy, czekamy, robię zupę z soczewicy i czekamy. Krzysiek zjada rosół, czytamy, piszemy, omawiamy, dyskutujemy. Trochę obserwujemy ładowanie akumulatoru.
948 dzień wyprawy
Dziś cisza i spokój. Dałam sobie solidny wycisk na porannym treningu, potem śniadanie, praca, grilowanie, rower, kolacyjna sałatka, praca, pisanie, serial na Netflixie dla odmóżdżenia, praca. sen.
Nie ma co się przemeczać. Podróżowanie to proces, a my w międzyczasie też robimy dużo rzeczy.
807 dzień wyprawy
Od dłuższego czasu rozglądaliśmy się za samochodem. Dużo było prób i przymiarek. Dużo rozbija się o to, że nie możemy wjechać do Stanów, bo nie chcemy nadwyrężać wizy. Chcemy na początku lipca wjechać na pół roku, mieć te pół roku bez problemu.
737 dzień wyprawy
Poranek w kamperze. Kawusia z rana i te sprawy. Chyba nie chcę wracać do tego mieszkania Jean gdzie mieszkaliśmy ostatnie 4 miesiące. Jest zagrzybiałe po tej zimie, nie ma wentylacji i słabo jak za takie pieniądze. Chyba. Zwłaszcza że możemy mieszkać „u siebie” w kamperku
Dziś piękny dzień, pojechałyśmy z Iwoną do Animal.
734 dzień wyprawy
Niedziele są piekne czasem, zwłaszcza jak sobie wspólnie mężem pomykamy po Playas na rowerkach. Jem tacosa z camarones, kupujemy chleb i inne przyjemności. Życie niedzielnie mija. Szybciutko…
2 marca 2025
733 dzień wyprawy
Piekę sernik. Iwona przywiozła z ameryki ser, wobec tego korzystając z tego i z okazji, że to ostatnia sobota z piekarnikiem w mieszkaniu, Odwiozłam dzisiaj kolejną suczkę na zabieg sterylizacji. Jesusa jest bardzo grzeczna i chciałabym ją zatrzymać, ale wiem, że byłoby to skrajnie nieodpowiedzialne bo kto by się nią zajmował jak byśmy wyjeżdżali do Europy?
699 dzień wyprawy
Od paru dni przychodzą alerty pogodowe na komórkę, że będzie padać. I wreszcie dziś rano przez godzinę pada. Kropi deszcz trochę mocniej, ale bez przesady. Zresztą tak jak w tytule napisałam, ostatno deszcz widziałam tutaj w lutym chyba.
691 dzień wyprawy
Afera od samego rana. Tym razem z Dżionkiem, czyli nissanem cube, który na czas krótki mamy pod opieką, do zajmowania się psem i nadzorowania budowy. Krzysiek rano zapalił go z guziczka, poszedł otworzyć bramę, a samochód się automatycznie zamknął.