1147. Kadyks

1147 dzień wyprawy

POranek już wcześniej się zaczął niż wczoraj. W tym hotelu mamy śniadanie, także idziemy i jemy. Wspaniale, choć o kawę trzeba sie dopominać, bo te maszyny sa okropne. Serwują obrzydliwy napój kawowy ze słodkim mlekopodobnym płynem. Paskudztwo.

Ale nic to, jemy i już 10.30

1146. Setenil de las Bodegas

1146 dzień wyprawy

Skoro świt się zrywamy. Czyli guzik prawda. Mieszkanko które wynajęliśmy na trzy dni, ma okna w hiszpańskim stylu, wychodzą na podwórko, albo nawet nie, na taką jakby klatkę, komin, z czterech stron okna mieszkań.. także słońce nie dochodzi, nie ma problemu kiedy jest upał, bo mieszkanie sie nie nagrzewa.

1145. Zwiedzamy Grenadę

1145 dzień wyprawy

Jedziemy z rana do Grenady. Co prawda nie jest to rano, bo jednak jetlag ciągle dokucza. Wstajemy chyba po 9, postanawiamy że zjemy już w Granadzie, co sie później okaże przyczyną do niesnaek. Na szczęscie wiemy, że małżeństwo nie polega na tym, żeby się kłucić, ale raczej wspierać, rozumieć, ogarniać.

1144. Spotkanie z Beatą

1144 dzień wyprawy

Dziś jedziemy do La Herradura. Mieszka tam beata, która się wyprowadziła już w ubiegłym roku. I dużo wskazuje, że w Hiszpanii już zostanie. Dawno się nie widziałyśmy więc tym milej będzie się spotkać.

Spędzamy miło czas, siedzimy trochę u nich, trochę w knapce, trochę spacer.

1143. Islandia i Malaga

1143 dzień wyprawy

Tak. W jeden dzien zaliczamy Islandię i docieramy do Malagi. o 6 rano lądujemy. Islandia. Keflavik czy jakoś tak, niby Reykyavik ale nie. W sklepie na lotnisku chcę sobie kupić kubez z napisem Islandia, ale szybko wybijam sobie to z głowy (około 11 dolarów w przeliczeniu)

Cos około ósmej lecimy dalej.

1141. Ostatni dzień

1141 dzień w yprawy

Dziś jest szansa że to ostatni dzień. Ostatni pełny dzień. Jutro mamy nadzieję wylecieć. Jak to jest ze człowiek czeka jak dziki na coś, co przecież nie musi nadejść, albo i tak nadejdzie, wersje są różne. Dziś farbowanie włosów na wyjazd do Europy, trochę prania, trochę pakowania, porządkowanie dokumentów.

1139. Przygotowania

1139 dzień wyprawy

Dziś sobota, nie ma dzieci w domu, także chwila oddechu. Krzysiek robi makowce, sprzątamy dół (basemant) bo przyjeżdża Jowita także takie przygotowania dziś. potem Natalka i ja jedziemy do TJ Max Kupuję sukienkę dla Oliwki, bo moja księżniczka jest warta wszystkiego, co najlepsze, oczywiście znowu poszłam w tiule, ale nic.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube