Rakowiec i Toruń w drodze na Poznań

październik

Wiadomo, październik to czas nadrabiania towarzyskich zaległości, spotkania z przyjaciółmi i znajomymi. Jest trochę czasu, wobec tego staramy się go wypełnić maksymalnie i też maksymalnie nam się to udaje. Działamy. Robimy, szalejemy.

Dużo się dzieje, jak zawsze, zapadają pierwsze wstępne decyzje, już co do przyszłego roku choć teraz o tym nic za dużo, tylko mała zajawka, by nie zapeszać.

Wanoga 2026

październik

W tym roku dostaliśmy zaproszenie na Wanogę, festiwal podróżniczy w Wejherowie. POdjechaliśmy już w czwartek, tak my móc się naszym ogromnym kamperem ustawić w odpowiednie miejsce. POtem zjeżdżali się następni, chociaz akurat dużo załóg nie było. Wanoga to super kameralne miejsce, Festiwa odbywa się w Filharmonii i całoś jest fajnie zorganizowana.

Urodziny Albatrosa

25-28 września

Co to był za czas!! Co to były za Urodziny!!! Wylądowaliśmy na urodzinach Albatrosa. Ale o co w ogóle chodzi???

Jakiś czas temu zgadaliśmy się z Anka, która w sierpniu szła szlakiem Via Alpina. to jedna z najbardziej spektakularnych tras długodystansowych w Europie.

To już jest koniec, możemy iść

To już koniec. KOniec sezonu. Teraz ostatnie prace, trzeba wszystko złożyć, zwieźć ogarnąć. Różne działania. Raczej już tylko Krzysiek pracuje, ja się obijam. Robię tysiące innych rzeczy, miedzy innymi tą stronę, prezentację na październik na festiwal Śladami Marzeń w Poznaniu, ogarniamy baner na Wanogę, na której będziemy jako „goście” w miasteczku kamperowym.

Lipiec

O ile czerwiec był trudny, a miało byc sympatycznie, to lipiec przmknął bardzo żywołowo. Dynamicznie, męcząco ale i wyczerpująco. Dużo pracy, dużo nerwów, dużo ciekawych i dziwacznych sytuacji. Eksperyment na polu jaki podjęliśmy, tak zwana obserwacja uczestnicząca dała nam się ostro we znaki.

Pierwsze odwiedziny

W czerwcu mieliśmy pierwsze odwiedziny. Najpierw przyjechała Emilka, potem przyjechała Anka, motocyklem. POtem nareszcie nawiedziła nas Iwonka, z którą też się wieki nie widzieliśmy. Wcześniej jeszcze Emilka wpadła, a w połowie czerwca na rowerze z Olsztyna przyjechała Sylwia, siostra Anki, ze swoją paczką.

Buick nareszcie z nami

Jesteśmy w komplecie. Luis, Buick i my. Chwilę to trwało bo agent z Nowego Jorku wysłał nasz samochód byle taniej, czyli jego marszruta trwała i trwała. Płynął i płynął i dopłynął dopiero po dwóch i pół miesiącach. Potem znowu to samo, czyli rozwiązywanie problemów z Urzedem Celnym na szczęście poszło w miarę dobrze.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube