1147 dzień wyprawy
POranek już wcześniej się zaczął niż wczoraj. W tym hotelu mamy śniadanie, także idziemy i jemy. Wspaniale, choć o kawę trzeba sie dopominać, bo te maszyny sa okropne. Serwują obrzydliwy napój kawowy ze słodkim mlekopodobnym płynem. Paskudztwo.
Ale nic to, jemy i już 10.30
