1142 dzień wyprawy
Niecierpliwie czekamy całe przed południe. Robimy sobie Lunchboxy, i pakujemy się, sprzątamy nasz pokój, żeby nie robić kłopotu, Piorę pościel, układam, Potem kawa. Potem już około 15 wraca Natalka z Jowitą, które były na pilates i jedziemy na lotnisko. WYlatujemy. Najpier do Ketlaviku, na Islandii, potem do Malagi.
Ale najpierw pełno pożegnań. Najpierw rano z Pawłem, spędziliśmy tu mnóstwo czasu, także bardzo było miło i będziemy super wspominać ten pobyt.

Krzysztof pożegnał się też przede wszystkim z Leonem, bo ten doodle napsuł mu sporo krwi. nie dość że parę dni temu zeżar ze stołu makowca, to dzisiaj zjadł resztę ciasta drożdżowego, które Krzyś nieopatrznie zostawił na wyspie…


Wieczór przebiega spokojnie. Samolot sprawnie podstawiają i ładujemy się na pokład. Mamy dużo szczęścia. Obok nas, w trzymiejscowym rządzie nikt nie siedzi….

14.04.2026



