941. Wyjeżdżamy z Chicago

941 dzień wyprawy

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Czas już, byśmy wyjechali z Chicago, bo przygoda czeka… Wzywają nas parki narodowe, a przede wszystkim Nowy York, do którego coraz bliżej. Już zarezerwowaliśmy wczoraj camping/parking w NY także wiadomo już, 8-12 października jesteśmy w mieście zwanym potocznie Big Apple, czyli wielkie jabłko.

To zdecydowanie najczęściej używany przydomek. Spopularyzowany w latach 20. XX w. w środowisku jazzowym i wyścigów konnych.

Mówi się też, że Nowy York to miasto, które nigdy nie zasypia, bo życie toczy się tam przez całą dobę.

Rano jemy śniadanie z Agą, przychodzi też Wiesława. Potem ruszamy do Jurka, odebrać Luiska. Idzie szybko i sprawnie i już o 11 wyjeżdżamy. Przebijamy się przez korki, potem zakupy małe w Walmart. A potem krótki odpoczynek, obiad w samochodzie, bo Aga dała nam dużo mięsa.

Gotowy do odjazdu spod domu Jurka i Marty

25.09.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.