1107. Rosarito i Tijuana

1107 Dzień wyprawy

Dziś załatwiamy parę spraw z Iwoną na mieście, potem jedziemy na lunch pierwszy z serii pożegnalnych do Casa de Leo. Kiedyś obraziłyśmy się na tą restaurację, ale dziś przeszli samych siebie. zrobiłyśmy sobie ucztę krewetkową. Najpierw ceviche, potem camaron robata Nazwa robata wywodzi się od japońskiego określenia robatayaki, co oznacza przygotowywanie potraw nad otwartym paleniskiem z węglem drzewnym. W przeciwieństwie do klasycznych metod smażenia krewetek na maśle czy oliwie, metoda ta polega na powolnym opiekaniu mięsa na bambusowych szpadkach nad bardzo wysoką temperaturą. Dzięki zastosowaniu specjalnego rodzaju węgla krewetki zyskują głęboki, dymny aromat, który przenika do środka, podczas gdy ich zewnętrzna warstwa staje się lekko chrupiąca.

Potem camarones zarandeados, których nazwa wywodzi się od słowa zaranda, które oznacza specjalny dwustronny ruszt lub siatkę, w której zamyka się krewetki lub ryby, aby móc je swobodnie obracać nad żarem z drewna namorzynowego lub węgla bez ryzyka ich rozpadnięcia się.

Kluczem do wyjątkowego smaku tego dania jest marynata, która zazwyczaj składa się z pasty z achiote, sosu sojowego, soku z limonki, czosnku, cebuli oraz różnych rodzajów suszonych papryczek chili, takich jak guajillo lub ancho. Często dodaje się do niej również odrobinę majonezu lub masła, co sprawia, że krewetki po upieczeniu mają lśniącą, lekko pikantną i głęboko czerwoną skórkę. Krewetki są pieczone w całości, często nacięte wzdłuż grzbietu w tak zwany motyl, co pozwala przyprawom wniknąć głęboko w mięso i nadaje im efektowny wygląd po podaniu.

Tak, kuchnia meksykańska jest wyjątkowa..

Biznesy. Na zdjęciu Roberto, kuzyn Carlosa, który wyjątkowo nas lubi :)))

10.03.2026

—————————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.