Dzisiaj rano już nawet nie włączałem telewizora. No bo właściwie z góry wiadomo jest co powiedzą w informacjach… ;). Kolejne „ofiary” i kolejne akcje przeciw działające rozprzestrzenianiu się wirusa. Rząd Kolumbii chyba sam zaczyna podobnie do innych krajów w rejonie „karmić” się „sensacyjnymi” informacjami, a właściwie je kreować. Najlepiej jak są to złe informacje. Wówczas sensacja i oczekiwany efekt szokowania ludzi jest większy.

Oczywiście, że należy chronić osoby starsze i mniej odporne przed skutkami ewentualnych zarażeń. Jednak nawet normalne przeziębienie gdy ma się 70 i więcej lat może być groźne. Wrzucanie wszystkich do jednego worka i twierdzenie, że wirus odpowiedzialny jest za wszystko, nie poprawia bezpieczeństwa.

„Biegające” po miastach Kolumbii i nie tylko Kolumbii ekipy szukające nowych chorych to chyba jakiś zły kierunek, skoro izolacja społeczna ma ich odizolować od innych ludzi. Podobnie pryskanie wodą z jakimś alkoholem wszystkich półek i produktów w sklepie nie zabije wirusa. A już jak widzę w telewizji obrazek jak prawie w środku dżungli ubrana od stóp do głowy w białe ochronne stroje, maski i okulary i grube rękawice ekipa spryskuje gałęzie drzew i ulice „tajemniczym” środkiem… To ręce opadają, gdzie ludzie maja rozum…?
Dzień sześćset sześćdziesiąty – 14.07.2020
———————————



