1106 Dzień wyprawy
Cały wczorajszy dzień, od razu po wielorybach, jechaliśmy i jechaliśmy z Guerrero Negro, by dojechać do San Felippe. To dosyć nudne miasteczko i raczej potraktowaliśmy je jako przystanek w drodze do Ensenady. Spaliśmy w hotelu El Capitan, który jest bardzo urokliwy, ale czasy swojej świetności ma już dawno za sobą. Na szczęscie cena urokliwa, 62 dolary. Nie ma tu hoteli po 40 usd. Nic z tego. POtem już zjeżdżamy do Ensenady i około trzynastej jestemy w tym pięknym porcie. Jemy takosy, jemy lody i jedziemy juz do Rosarito Do domu. Do LUiska, Do Alusia, do Iwony i Andrzeja.
Smutno będzie się już niedługo z nimi żegnać. Ale czas wyjazdu zbliża się nieubłaganie.
09.03.2026
——————————————-



