1115 dzień wyprawy
Czy się uda? Od rana się zastanawiamy. Pojechaliśmy zrobić rundę do Mar y Sol . potem drugą. Na szczęście nic nie cieknie, jest jakaś mała kropka na wale, ale to chyba pozostałości.
Krzysiek piecze makowce i zbieramy sie. po 15 wyjeżdżamy. Jeszcze jemy obiad, szybka zupa ze szpinakiem, którą ugotowałam wczoraj i już. Wyjeżdżamy. Żegnamy się szybko. Bardzo szybko. Szkoda czasu. I tak Andrzej dojedzie, bo chcemy by przejechał Buickiem przez granice. A tak na wszelki wypadek.

Na granicy niby kolejka mała, ale jednak spedzamy w Tecate przy murze blisko półtorej godziny. Mały dramat, ale się udaje. Najpierw kontrola paszportowa, potem kolejna inspekcja i już. Jesteśmy , za chwilę podjeżdża Andrzej. Czekamy na Iwonę, która jedzie od strony San Isidrio. Potem już szybkie, bardzo szybkie żegnanie się, szybkie, żeby nie płakać. Jedziemy jeszcze 60 mil w zapadających szybko ciemnościach. Dojeżdzamy na taki mini parking dla ciężarówek przy Jakumba. Zasypiamy zmęczeni


18.03.2026



