1121 dzień wyprawy
Rano żegnamy sie z PIotrem, każdy z nas rusza w dalszą drogę w swoim tempie i swoją trasą. My trochę objeżdżamy Tulsę.
Szukamy w sklepach i sklepikach zamka do naszych skrzynek bocznych w Luisie. Fiasko. wczoraj byliśmy w Camping World też porażka. Nie ma. Za stary ten bębenek jest i nic z tego. Zobaczymy . Może na miejscy w Ellicot city uda się coś znaleźć.
Póki co jedziemy na downtown Tulsa. tam odwiedzamy dzielnnicę , która swego czasu wiele wycierpiała.
Dzielnica Greenwood w Tulsie na początku dwudziestego wieku była nazywana Czarnym Wall Street. Był to fenomen na skalę całych Stanów Zjednoczonych, miejsce niezwykłego dobrobytu i samowystarczalności afroamerykańskiej społeczności. W czasach segregacji mieszkańcy zbudowali tam własne banki, luksusowe hotele, nowoczesne kina i prężnie działające gabinety lekarskie. Sukces ekonomiczny Greenwood stał się jednak solą w oku dla części białej populacji miasta, co doprowadziło do jednej z najstraszniejszych tragedii w historii kraju.
Wszystko rozegrało się w ciągu niespełna dwóch dni, na przełomie maja i czerwca tysiąc dziewięćset dwudziestego pierwszego roku. Pretekstem stał się niejasny incydent w windzie z udziałem młodego czarnoskórego mężczyzny i białej kobiety, który lokalna prasa przedstawiła w sposób skrajnie podżegający do nienawiści. Uzbrojony tłum zaatakował dzielnicę, niszcząc wszystko na swojej drodze. Używano nawet prywatnych samolotów do zrzucania ładunków zapalających na budynki. Szacuje się, że w wyniku tych działań życie straciło nawet trzysta osób, a tysiące straciły dach nad głową i dorobek całego życia.
Przez niemal osiemdziesiąt lat o tym wydarzeniu panowała w Tulsie całkowita cisza. Temat nie pojawiał się w podręcznikach szkolnych ani w oficjalnych rozmowach. Dopiero niedawno miasto zaczęło otwarcie mierzyć się z tą bolesną prawdą.

Przed południem wracamy do auta (bo Buickiem sobie jeździliśmy po mieście) i ruszamy dalej. Musimy dziś dojechać przed Memphis… Przynajmniej powinniśmy
24.03.2026



