1139. Przygotowania

1139 dzień wyprawy

Dziś sobota, nie ma dzieci w domu, także chwila oddechu. Krzysiek robi makowce, sprzątamy dół (basemant) bo przyjeżdża Jowita także takie przygotowania dziś. potem Natalka i ja jedziemy do TJ Max Kupuję sukienkę dla Oliwki, bo moja księżniczka jest warta wszystkiego, co najlepsze, oczywiście znowu poszłam w tiule, ale nic. Lalka jest, sukienka jest, można wracać do PL.

Wieczorem jedziemy po Jowitę na lotnisko Dulles Washington. Trochę ponad godzinę, ale szybko wszystko poszło.

Ale, wracamy do domu a tu jeden z dwóch zawinietych makowców stracił życie. Leon, mały doodle, skoczył, sięgnął z wyspy makowca i całego zjadł, a drugiego nadgryzł!!! Dramat. Ale nic. Chociaż jeden uratowany

11.04.2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.