330 dzień wyprawy
Pierwszy poranek na Hawajach rozpoczęliśmy bardzo, bardzo wcześnie ano. I to nie dlatego że gdzieś się spieszyliśmy, tylko po prostu obudziliśmy się jeszcze po ciemku, około 4 rano z powodu różnicy czasu. Za to widok za oknem był niesamowity z wysokości naszego 27 pięta. Miasto jeszcze całkowicie spało, tylko niektórzy przechodnie i nieliczne auta poruszali się ulicami pod nami… Spokojnie weszliśmy w nowy dzień zaczynając go od małej kawy. Niedługo potem pierwsze promienie brzasku zaczęły rozjaśniać horyzont…
Po szybkim śniadaniu w mieszkaniu idziemy w kierunku centrum. Pogoda jest przyjemna i ciepła. Wiatr miło owiewa nas i nie jest taki zimny jak w Meksyku. Meldujemy się w wypożyczalni i odbieramy nasze zarezerwowane auto. Procedura jest taka że płacimy kaucję i dostajemy kluczyki w lobby hotelu. Następnie wjeżdżamy windą na 7 piętro garażu, znajdujemy nasze auto i ruszamy..


Dziś w planach objazd wyspy i odwiedzenie kilku plaż których jest tu całe mnóstwo…




Na jednej z plaż decydujemy się sprawdzić temperaturę wody ;). Okazuje się całkiem, całkiem. Tak więc „moczymy” się kilkanaście minut w Pacyfiku. Woda jest zdecydowanie bardziej przejrzysta niż w okolicach Rosarito w Meksyku. Następnie posilamy się wcześniej kupionymi sałatkami i poprawiamy czekoladą 😉





Popołudniem wracając w kierunku Honolulu wstępujemy do Pearl Harbor do muzeum drugiej wojny światowej. To tu właśnie Japonia zaatakowała USA w 1941r. Wydawało mi się że muzeum będzie jakoś bardziej rozległe… Jednak pomimo to jest ciekawe. Duży okręt podwodny i kilka budynków z eksponatami i wystawami.

Po powrocie do Honolulu odstawiamy samochód na parking wypożyczalni w hotelu. Rano będziemy musieli tylko zwrócić klucze do biura, bo wieczorem jest już zamknięte…

Wracając zjadamy jeszcze w okolicach naszego mieszkania jakiś posiłek i wracamy… spać. To był intensywny dzień…!
23.01.2024
———————————–



