413. Piwo Modelo i pizza

413 dzień wyprawy

Wczoraj Krzysztof zrobił wpis, że niby leniwa niedziela. Guzik prawda. Po pierwsze to ja pilnie i intensywnie pracowałam nad tekstem, żeby go skończyć, ale niestety nie udało się w sobotę, bo Iwona zarządziła, że jest sobota to mimozujemy… 🙂 Chciałam nadrobić w niedzielę pracę, ale niestety Krzysztof wpadł w fatalizm i sprawdzając różne rządowe strony amerykańskie wymyślił, że nas nie wpuszczą do USA, a zwłąszcza jego, bo nie ma juz ważnej wizy, bo za długo jest w Stanach. Bo wyjazd do Meksyku nic nie daje. Na szczęście jakoś się dał (chyba ) uspokoić. Mamy wizę do Meksyku, tu jesteśmy i tu operujemy, zwiedzamy, a nie, że jesteśmy w stanach i przekraczamy termin ważności wizy. Zobaczymy jak to będzie, bo jeszcze wczoraj chcieliśmy jechać już dziś na granicę, Defenderem i już tydzień przed wylotem koczować, czyli zwiedzać trochę stany południowe. Ale nic. Na razie stanęło na tym, że jedziemy w niedzielę. Dzień wcześniej niż zakładaliśmy.

Wczoraj jeszcze Krzysiek wymienił pompkę pod odstojnikiem paliwa, i filtr paliwa. Trochę to trwało, ale finalnie całkiem zgrabnie poszło.

Na razie się jeszcze nie pakujemy. Cały czas liczymy też że się w końcu znajdzie kupiec na Defendera…

Część dnia spędzamy na Punta Azul z Alim. Dzięki temu pies jest w miarę wybiegany i jak przyjeżdżamy do domu to pada na pysk.

Wieczorem jemy pizzę. Pyszna jak zwykle. Nie ma to jak domowa pizza. Krzysztof naprawdę jest w tym mistrzem.

15.04.2024

—————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.