86. Canyonlands National Park

86 dzień wyprawy

Poranek zastał nas w niezwykłych okolicznościach geologicznych. Otaczające nas skały bardzo przypominały te z monument Valley, wysokie na kilkaset metrów pionowe skały rysowały się wyraźnie na horyzoncie.

Noc przebiegła nam spokojnie, pomimo wcześniejszych obaw ponieważ stanęliśmy na nie do końca legalnym miejscu. To znaczy miejsce było legalne, na wyznaczonym obszarze, jednak raczej do użytku dziennego. Pomimo to nikt nas w nocy nie zaczepiał i wypoczęliśmy wystarczająco.

Poranek zaczęliśmy od kawy, śniadania (dziś omlety) i poprawek technicznych, w obu samochodach, w towarzystwie Natalii i Agaty, z którymi od trzech dni się prawie nie rozstajemy ).

Pierwsze nasze kroki w parku narodowym Canyonlands zaczynamy od odwiedzenia informacji visitors center) gdzie bierzemy mapki. Korzystamy z Internetu którego ostatnio jest deficyt z powodu braku zasięgu sieci komórkowej w tym obszarze (t-mobile). Następnie rozdzielamy się z dziewczynami. Wybieramy objazd po wszystkich miejscach wartych zobaczenia w południowej części Canyonlands, a one idą na dłuższy trekking .

Upał dziś dość duży, jesteśmy na wysokości około 1400 mnpm. Dookoła jest bardzo specyficzna, raczej stepowo krzaczasta roślinność. Niewielkie drzewka chowają się w załomach skał i nielicznych źródeł wody.

Podobnie jak w poprzednim parku tutaj też formacje skalne ukształtowane zostały przez dziesiątki tysięcy lat działalności natury. Różne twardości skał spowodowały uformowanie się łuków skalnych, „grzybów”  i mocno podciętych u podstawy stożków. W kolejnym etapie zjeżdżamy z parkowego asfaltu i wjeżdżamy na nieutwardzone drogi odleglejszych zakamarków kanionu.

Overlook Elephant Hill

Drogą Overlook Elephant Hill jedziemy do malowniczego punktu gdzie jedno z nas (!) robi mały trekking…

Korzystając z niewielkiego cienia, które daje nam drzewo, wykończeniu upałem gotujemy prowizoryczny obiad. Dziś w menu tortilla z chilli z puszki, wzbogacone serem mozzarella. Pożywne, tanie, proste i szybkie danie pozwala zregenerować siły.

Dodatkowo sporo pijemy, bo parkowe instrukcje sugerują by pić co najmniej 4 litry płynów dziennie.

Około 16.00 wracamy do głównej drogi nr 191 na Moabb.  Ale droga którą jechaliśmy  – 211 jest najbardziej malowniczą (chyba) drogą, jaką do tej pory jechaliśmy. Trudno powstrzymać się od „ochów „i „achów”.

W Moab chcemy uzupełnić zapasy żywnościowe, aby móc spędzić kolejnych kilka dni w dzikości.

24.05.2023

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.