991 dzień wyprawy
Niepostrzeżenie nawet dla na samych wjechaliśmy do Florydy. Albo na florydę, zalezy kto jak do tego podchodzi. Rano wyjechaliśmy w słońcu z naszego kampingu, który naprawdę był uroczy pod względem ilości zwierząt zielenie, wody i słońca. Piękne miejsce na poranną kawę i mnóstwo hałasu robionego przez wiewiórki goniące się po drzewach. Wspaniale. Ale cóż… musimy jechac na Florydę, by było ciepło i nie zużywać tyle gazu na ogrzewanie, bo to jednak jest troszkę problematyczne…


Jedziemy i jedziemy a tu nagle, granica stanów. Zostawiamy georgię w tyle i wjeżdżamy na Florydę.
Śpimy na Cracer Barrellu, niby nie wolno, ale przynajmniej cztery kampery i trzy vany dookoła nas. Wszyscy śpią. Niektórzy nawet porozkładali sjaldery…

14.11.2025



