77 dzień wyprawy
Wstajemy bardzo późno. Długo się dziś wylegujemy. Mamy powody. Cieknie uszczelka pod głowicą. Niby nic, niby nic, ale Krzysiek już się denerwuje co to będzie. Konsultujemy dziś tą awarię z Pepkiem , z Mariuszem z Bandrowa, z Michałem Szymańskim. Krzysiek postanowił dokręcić śruby na głowicy. Ja trochę pracuję, ale w drodze to naprawdę super uciążliwe.
Potem smażymy wspaniałe hamburgery, jemy po dwa na głowę rozkoszując się smakiem. Korzystając z odpalonej maszynki gotujemy ciepłą wodę, myję włosy, robimy zupę na jutro, by już nie tracić czasu. Układamy plan na jutro i następne dni..



Jest ok. Jest dobrze. Ciepło a w ciągu dnia nawet gorąco. Na szczęście w nocy się trochę ochładza…
Wspaniale że tuż obok jest rzeka, można skorzystać, trochę się obmyć i troszkę przeprać.
Wieczorem siedzimy przy ognisku, przy czym siedzimy jest słowem kluczowym. Stosunkowo rzadko wyciągamy nasze krzesełka turystyczne ze skrzyni u góry. Niewygodnie, potem trzeba chować, dużo zamieszania… Ale wieczór jest po prostu boski. Czerwone kolory palonego drewna, cisza, spokój, cykające owady… Spadające gwiazdy… Raj..
15.05.2023



