589 dzień wyprawy
Tylko my i Alek i szum oceanu, wilgotność porannych mgieł. Wczesnym rankiem odwieźliśmy Iwonę i Andrzeja do granicy… W ten sposób na następne prawie trzy tygodnie zostaliśmy sami na „gospodarstwie”… Potem tradycyjnie pojechaliśmy na budowę, w odruchu serca pojechaliśmy też po Rossanę, żeby ją odebrać z granicy w Tijuana. I takim sposobem powoli minął nam cały dzień…
08.10.2024
————————————



