Początek weekendu można uważać za udany. Przedpołudniowa wizyta na plaży utwierdziła nas w przekonaniu, że powoli niektóre dziedziny życia wracają do normy. Zaraz po wejściu na plażę za punktem kontrolnym dokumentów i temperatury, zostaliśmy zaczepieni przez kilka osób oferujących wycieczki łodziami na sąsiednie plaże. Jest ich kilka w okolicy do których można dotrzeć tylko drogą wodną. Nie korzystamy. Za to rozkładamy się z kocykiem nad samym brzegiem i włazimy do wody.
Trzeba mieć na oku torby zostawione na plaży, bo ludzi dziś trochę więcej przyszło. Po kilku minutach przejeżdża quad policyjny i policjant upomina ludzi siedzących na piasku bez maseczek żeby je włożyli…. No i czar i urok plażowania trochę osłabł. Jak można w upale prawie 40 stopniowym, na plaży w samych majtkach siedzieć w masce! Gdzie tu logika…?

Po godzinie moczenia się zbieramy rzeczy i idziemy do knajpki obok plaży na posiłek. To pierwsze takie wejście od kilku miesięcy. Siadamy normalnie przy stolik i zamawiamy posiłki u kelnera. Co prawda na wejściu znowu temperatura, spisanie danych, numeru telefonu itp. Ale potem już spokojnie bez maseczki można zjeść. A jest to nie byle jaki posiłek , bo świętujemy 2 lata w podróży 😉

Dzień siedemset trzydziesty czwarty – 26.09.2020
———————



