Peru – Dzień 328

Dzień trzysta dwudziesty ósmy 17.08.2019

Ranek obudził nas słońcem. Spaliśmy długo, bo w nocy nie mogliśmy spać, wysoko, 4100. Może to dlatego.  Przyjemny poranek, ponieważ mogliśmy znowu wejść rano do basenu z gorącą termalną wodą. 40 stopni to idealna temperatura, by ogrzać nas po chłodzie nocy. To niewiarygodne, że woda po prostu wybija z ziemi, gorąca, w niektórych miejscach ma temperaturę wrzenia. Potem kanałami rozprowadzona jest do basenów o różnych temperaturach. Cały kompleks pomimo, ze mocno turystyczny, leżący na głównej trasie z Cusco do Puno, ma swój urok i rano wcale nie ma tłumów. Basen można mieć tylko dla siebie. Para unosząca się nad poszczególnymi basenami, zwłaszcza nad ranem, kiedy temperatura nie jest zbyt wysoka, tworzy magiczną atmosferę. Dodatkowo Peruwianki, przechodzące obok, ubrane w lokalne stroje , zw kapeluszach, przypominają nam, ze jesteśmy w Peru. Po porządnym wymoczeniu się jemy śniadanko i jedziemy w drogę. Kierunek Cusco, ale już wiemy, ze tam nie dojedziemy. Czeka nas kolejne wyzwanie. Nas i nasz samochód, ponieważ znaleźliśmy ciekawe geologiczne formacje skalne i jakieś 100 km bliżej Cusco ponownie skręcamy z głównej drogi na szuter, bardzo wymagający, droga wiedzie początkowo przez szeroką dolinę, a następnie przeinacza się w wąski kanion z urwistymi górami. My zaś raz jedną raz drugą stroną kanionu wspinamy się pod górę kolejne 1500 metrów, około 30 km. Na wysokości 4700 mnpm ustawiono punkt poboru opłat, płacimy więc 10 soli od osoby i wjeżdżamy dalej 2 km, gdzie jest punkt końcowy. Trzeba zostawić samochód i jak się okazało dobre pół godziny wspinać się pod górę, by dotrzeć do punktu widokowego. Przyjechaliśmy tu grubo po południu, bo oczywiście postanowiliśmy jeszcze zjeść obiad w wiosce z której to zjeżdżaliśmy na szuter.

image015 image008 image007 image004 image028 image027 image025 image024 image020

Widzimy piękne góry. Purpury, zielenie, czerwienie i brązy poukładane warstwami.  Widoki warte są by tu przyjechać, turystów naprawdę jest niewiele. W drodze powrotnej mijamy wioskę w której odbywa się kolejna fiesta, ku czci patronki Puebla. Parkujemy kilka km dalej w zacisznym miejscu przy strumieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.