304. Czas jako lekarstwo na wszystko

304 dzień wyprawy

Czas leci pierońsko szybko. Już za jedenaście dni mój check in. Wylatuję do Polski. Oczywiście jeszcze przed wyjazdem jest sporo do zrobienia, bo przecież trzeba przekroczyć pieszo granicę ze Stanami. To zawsze jakoś tak lekko stresuje. Jest irracjonalna obawa przed ewentualnymi problemami… Oczywiście ryzyko jest naprawdę niewielkie. Zwłaszcza kiedy ma się klarowną sytuację i plany na dalsza część pobytu w USA i Meksyku…

Dziś niby cisza spokój. Jedni na budowie, drudzy pilnują psa i usiłują napisać zarys reportażu o winnicy. A jednak po prostu na nic nie ma czasu… Szok.

28.12.2023

—————————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.