69. Wielki Kanion

69 dzień wyprawy

Co za dzień, co za dzień. … dzisiaj na naszą rocznicę ślubu, pojechaliśmy zwiedzać Grand Canyon. Wstaliśmy rano, chcieliśmy wstać bardzo wcześnie, ale się nie udało, bo spalismy do 7.00, potem zanim się zebraliśmy, to prawie 9.30 była. Ponad 20 km mieliśmy od miejsca naszego noclegu by dojechac do paringów w parku narodowym grand canyon. Wjazdowe bramki (budki), pani sprawdziła nam bilet (który kupiliśmy parę dni wcześniej w visitor center w Sedonie), poprosiła jeszcze dowód tożsamości (pokazaliśmy paszport), ponieważ na bilecie przy zakupie musieliśmy wpisać nasze nazwisko ( i jedno imię ).

szczęśliwi w tych Stanach jesteśmy…

Wjechaliśmy zaparkowaliśmy i już łaziliśmy po terenie parku. Pierwsze kroki skierowaliśmy na Mather Point. Potem zadecydowaliśmy, że pojedziemy na koniec czerwonego szlaku, do Hermits Rest. Tak też uczyniliśmy. Stamtąd piechotą doszliśmy prawie 8 km do Mohave Point i powiedzieliśmy pas… wróciliśmy autobusem najpierw czerwoną linią, potem niebieską  na nasz parking (czyli tam gdzie zostawiliśmy samochód).

można się zadumać…
wspaniała rocznica ślubu
rzeka Kolorado ledwo widoczna…

Wykończeni ale bardzo szczęśliwi wyjechaliśmy z terenu parku na leśny parking, dosłownie dwa kilometry dalej od wjazdowych bramek. Zjedliśmy co tam było do jedzenia, ja wspaniałe danie (wykwintne dania kampingowe), ryż z sosem pomidorowym (ze słoika),  z tuńczykiem z puszki, mozzarellą i zieloną cebulką. Po prostu palce lizać. Krzysiek został przy makaronie i swoim sosie z puszki…

Wykończeni padamy na twarz. Za dużo dziś chodziliśmy…

07.05.2023

————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.