Kategoria: Chile

Chile – Dzień 126

Dzień sto dwudziesty szósty 27.01.2019

Jak to Krzysztof mówi, wyszliśmy dziś ze swojej strefy komfortu (zona of comfort). Rano wstaliśmy skoro świt, obudziłam się o wpół do siódmej i pojechaliśmy do Parku Jeinimeni zrobiliśmy tak zwane pierwsze mały kółko, czyli ponad 7 km trekkingu, podczas którego oglądaliśmy piękne skały, niewielką jaskinię rąk (podobną jak cztery lata temu w Argentynie), a także specjalne formacje skalne zwane Valle Lunar (dolina księżycowa).

Chile – Dzień 125

chc7

Dzień sto dwudziesty piąty 26.01.2019

Dziś stwierdziliśmy, ze jedziemy szlakiem dziewcząt (kobiet) które kiedyś wyjechały do Ameryki Południowej, a to do pracy, a to podróżować i zostały… Znalazły miłość (lub po prostu faceta) i zwykle mają dziecko (lub nawet dwoje). Tak było w Urugwaju – w Montevideo, potem w Aguas Calientes, potem w Castro na wyspie Chiloe, jedna dziewczyna w Puerto Cisnes, a dziś, zupełnie przypadkiem, znaleźliśmy jedną w Chile Chico.

Chile – Dzień 124

115

Dzień sto dwudziesty czwarty 25.01.2019

Wczoraj wieczorem czekała nas jeszcze jedna niespodzianka. Znaleźliśmy piękne miejsca tuż za Cochrane, na drodze x-890 która w pewnym sensie kończy się nad rzeką, przy przeprawie promowej. Byliśmy już po kolacji, kiedy podjechało para rowerzystów. Dziewczyna Polka, Aurelia, od 13 lat mieszkająca w Niemczech wraz ze swoim przyjacielem – Austriakiem.

CHile – Dzień 120

15

Dzień sto dwudziesty 21.01.2019

Rano budzi nas zgrzyt. Jakieś pukanie, chrobotanie, czy inne coś. Okazało się ze maleńki ptaszek uwiesił się lusterka i stuka skrzydełkami i dziobem w karoserię… Obudzeni tym miłym elementem fauny patagońskiej, wstajemy, zastanawiając się czy czekać w dalszym ciągu na zmianę pogody i pomimo, ze promyki słońca przebijają się przez mocno zachmurzone niebo, nie dają jednak nadziei na lepszą pogodę.

Chile – Dzień 117

9

Dzień sto siedemnasty 18.01.2019

Rano wstaliśmy skoro świt, o ósmej rano. Zwykle śniadanie jemy trochę później, rano się tylko ogarniamy i jedziemy dalej. Podjeżdżamy kilkadziesiąt kilometrów i napotykamy wodospad El Condor. Postanawiamy zjeść tam śniadanie. To niezwykle urokliwe miejsce. Można ścieżką podejść pod sam wodospad, a jak zobaczymy później na filmie z drona, wodospad ciągnie się wysoko, wysoko, a tak naprawdę to na górze jest spory lodowiec.

Napisz do nas
Facebook
YouTube